Telewizja w służbie społeczeństwu

Nieraz narzekamy na poziom programów w telewizji. To znaczy ciągłe dążenie do coraz bardziej masowych show. Tajemnicze słowo „misja” nawet w telewizji publicznej rozumiane jest w najróżniejszy sposób. Tak naprawdę najbliżej niej są obecnie magazyny reporterskie oraz filmy dokumentalne (często nie naszej produkcji) i pojedyncze audycje w stacjach tematycznych. Czy jest jednak szansa na to, że niedługo zobaczymy w telewizji coś ciekawego?

Teoretycznie jest i to za sprawą wspominanych już targów formatów telewizyjnych MIPCOM w Cannes. Wśród masy przedsięwzięć komercyjnych, również tam można znaleźć prawdziwe „perełki” poruszające ważne problemy społeczne i starające się im przeciwdziałać.

Najciekawszym programem tego typu był tym razem holenderski „The Bully Project”. Bully to określenie uczniów, którzy w szkołach znęcają się nad swoimi rówieśnikami. Choć głównie kojarzą się oni z placówkami amerykańskimi to problem ich obecności znają chyba dzieci na całym świecie.

Powiedzmy sobie szczerze u nas o sprawie raczej się milczy. To znaczy każdy wie, że istnieją w szkołach (szczególnie gimnazjach) prowodyrzy różnych akcji. Jednak uznaje się to często za normalne, a każdy występek polegający na dręczeniu przeważnie kończy się u dyrektorów wezwaniem rodziców. A telewizja co najwyżej wspomni o najbardziej spektakularnych sytuacjach lub opowie o czymś takim w niskobudżetowych programach z prawdziwymi historiami.

Holenderska telewizja postanowiła pójść dalej. To znaczy pokazać główne dorosłym, że sprawy tej nie można zamiatać pod dywan. Do programu zgłosili się uczniowie, którzy są ofiarami w całym procederze. Wyposażono ich w ukryte kamery i postanowiono śledzić zwykłe dni z ich szkolnego życia.

Sprawa okazała się tak ciekawa, że stworzyła się ogólnokrajowa debata nad tym czy powinno się w ogóle taki program emitować? Czy można pokazywać twarze oprawców? Natomiast jedna ze szkół podała do sądu producentów show. Mimo wszystko główny efekt został osiągnięty. Nagłośniono poważny problem społeczny, a szkoły zaczęły się wreszcie bać lekceważyć raportów o działaniu uczniów dręczących swoich rówieśników.

Choć nadal nie wyobrażam sobie emisji tego programu w naszym kraju, to myślę że istotna jest sama działalność holenderskiej telewizji. Pokazano bowiem, że być może najważniejsze nie jest zarabianie z reklam, sms-ów itp., a po prostu widz, jego bezpieczeństwo, problemy jego rodziny i sprawy dotyczące w zasadzie całego społeczeństwa. Czyli jednak misja telewizji istnieje.