Dokładnie nie abonament, a nowa opłata audiowizualna. Nazywana przez wielu „nowym podatkiem” w wysokości minimum 10 złotych ma być opłacana przez każdego bez wyjątku. Dlatego nie dziwi pomysł honorowania z jej części misyjnych programów nadawców prywatnych. Co na to TVP?
Jak już swego czasu pisałem, cały czas pojawiają się sprzeczne informacje odnośnie opłaty audiowizualnej. Zaczęło się od tego jaką ma ona mieć wysokość, później zastanawiano się jak i od czego ją pobierać, a później zniknęła w sejmowej „zamrażarce”. Aż tu nagle po około dwóch miesiącach ciszy znów o niej się mówi. Tyle że znowu nie pada, żadna data, ale bardzo ważna deklaracja, która jest tematem tego wpisu.
Wstępnie 10% z nowej opłaty mają otrzymywać stacje prywatne na tzw. misję. Podstawą tej decyzji jest powstrzymanie tabloidyzacji mediów. Widząc coraz to kolejne przekraczanie granic przez programy takie jak Warsaw Shore, trudno nie zgodzić się, że jeśli chodzi o wartości wpajane przez stacje, nie tylko rozrywkowe, jest bardzo źle. Kulturę i poważniejsze audycje spotyka się już albo w kanałach tematycznych, albo w godzinach, w których nikt o zdrowych zmysłach przed telewizorem nie siedzi (nie ma też sensu tłumaczenie inwestycji w nagrywanie audycji i oglądanie w wolnym czasie). Coraz szybsze informacje i programy, trafiające w najniższe gusta (które w ogóle gustami nie powinny być nazywane), mają na szczęście zostać przynajmniej ograniczone.
Jeśli dojdzie do takiego rozwiązania jak powierzenie części opłaty dla nadawców komercyjnych, nie będziemy światowym wyjątkiem, tylko dołączymy do czołówki europejskich rynków. Tak wygląda sytuacja chociażby w Niemczech, a szczególnie warto przyjrzeć się przykładowi Wielkiej Brytanii. Tam stworzono Channel 4, który ma odgórnie w koncesji określony procent audycji twórców z krajów Wspólnoty, czy też misyjnych programów. Za to otrzymuje właśnie większe dotacje z abonamentu. Jeśli chodzi o Polskę, to będzie to w końcu pełnoprawny obowiązek dla nadawców niepublicznych, aby nie szli tylko drogą maksymalizacji zysków z reklam. A i skończą się komentarze od internautów, którzy nie znając realiów myśleli, że abonament idzie na TVN, czy Polsat.
Poza tym nie można zapomnieć, że prywatne telewizje są dotychczas wspierane przez Instytut Filmowy (nawet do 50%) gdy decydują się na wyprodukowanie polskiego filmu. Więc sama idea w sobie nie jest absolutną nowością, ale już wsparcie bezpośrednio od widzów tak. Brak na razie komentarza w tej sprawie Telewizji Polskiej. Obawiam się jednak, że pomysł nie spodoba się nadawcy publicznemu. Narzeka on od wielu lat na niewystarczające finansowanie, więc zapewne wiąże z opłatą audiowizualną ogromne nadzieje. Dlatego na pewno włodarze TVP chcieliby w końcu otrzymywać całą kwotę z tego podatku. Problem w tym, że już zadeklarowali, iż nawet jeśli wszyscy będą płacić to reklamy na ich antenach muszą być. W taki sposób po raz kolejny nawet najlepszy pomysł pomocy mediom publicznym zostanie wyśmiany przez społeczeństwo. A szansa poprawy wizerunku Telewizji Polskiej takimi wypowiedziami jest torpedowana.
