Blondynki trzy

Blondynki trzy

Trzy blondynki jadą windą. W którymś momencie dochodzi do awarii i winda zatrzymuje się pomiędzy piętrami. W tej sytuacji pierwsza blondynka bezskutecznie tłucze pięściami w ściany windy. Druga siada w kącie zrezygnowana. Wreszcie po jakimś czasie trzecia proponuje. -Wezwijmy pomoc krzycząc razem. Po czym z windy dochodzi głos: -Razem, razem, razem!!!

To taki żart słowem wstępu. Jeśli jeszcze się nie domyślacie dzisiaj będzie o serialu Telewizji Polskiej „Blondynka”. Dlaczego? Bo to produkcja, która nagle stała się nadzwyczajna. Nigdy wcześniej nie pamiętam bowiem by gdzieś (w polskiej telewizji) po raz trzeci zmieniano aktorkę grającą jedną i tę samą rolę. Do tego nie jakąś mało ważną, ale tytułową!

Cała seria zaczęła się od Julii Pietruchy. To ona jako pierwsza wcieliła się w rolę Sylwii Kubus, czyli pani weterynarz, która przeniosła się ze stolicy do małej wsi Majaków. No i to ona znacznie przyłożyła się do sukcesu „Blondynki” (pierwszy odcinek przyciągnął 5,6 mln widzów, a cała seria średnio 4,8 mln) Jednak po dwóch sezonach Julia zrezygnowała z udziału w serialu. Z niego nie zrezygnowała jednak Telewizja Polska decydując się na dość zauważalną zmianę.

Główna rola przypadła Joannie Moro. Zresztą wybór był naturalny po tym jaką popularnością cieszył się serial, w którym odgrywała Annę German. Zmianę widzowie przyjęli więc pozytywnie (średnio 3,1 mln oglądających trzecią serię). W sumie nic zaskakującego bo zastępowanie jednego aktora drugim w przeszłości już się udawało (np. po odejściu z „Klanu” Jana Wieczorkowskiego).

Czym innym jest jednak ponowa zmiana, a właśnie z tą mamy obecnie do czynienia. W piątej serii „Blondynkę” zagra najprawdopodobniej Natalia Rybicka. Co ciekawe tym razem wybór padł po castingu, w którym odpadły m.in. Barbara Kurdej-Szatan i Małgorzata Socha. Czym zasłużyła sobie Joanna Moro odsunięciem od serialu?

Nieoficjalnie mówi się o związkach aktorki z Rosją (np. teraz chwali się udziałem w nowym serialu). To ma nie podobać się obecnemu zarządowi TVP. Zaś oficjalnie chodzi o gażę, czyli oszczędności. Jakby nie było naprawdę warto zobaczyć jak zakończy się ta zmiana. Być może bowiem w jakimś momencie widzowie będą czuli się oszukani. Bo przecież logiczniejsze jest pojawienie się zupełnie nowej bohaterki niż już druga zmiana jej wyglądu (jakoś inni mieszkańcy serialowej wsi nie zwracają na to uwagi). Zresztą jeśli tym razem znowu się uda to aż strach pomyśleć, czy po następnych dwóch seriach znowu nie pojawi się następna blondynka.