Nieraz narzekamy, że w telewizji cały czas to samo i powtórki. Istny dzień świstaka. Właśnie taki dzień jaki mieliśmy wczoraj. Tylko, że tym razem nie w Polsce, a w Wielkiej Brytanii.
Wczorajszą ramówkę kanału Sky Comedy w całości wypełnił film „Dzień świstaka” (dokładnie nadawany 13 razy od 6:40 rano). Wszystko z powodu świętowania, właśnie tytułowego Groundhog day w USA i w Kanadzie. Choć żadna polska telewizja, nawet raz nie zdecydowała się tego dnia na komedię romantyczną z Billem Murrayem w roli głównej, to warto zastanowić się czy takie rozwiązanie poza elementem żartobliwym ma sens.
Maratony telewizyjne nie są niczym nowym. U nas raczej zdarzają się w zasadzie tylko odcinki tego samego serialu emitowane jeden po drugim (np. w Comedy Central), albo wszystkie części „Gwiezdnych Wojen” (od 1 do 6 w AXN w zeszłym roku). Zaś zagranicą to wręcz trend.
TNT co roku proponuje swoim widzom film „Prezent pod choinkę” (z 1983 roku) przez 24 godziny w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia. Tego samego dnia podobne rozwiązanie stosują inne amerykańskie stacje. Przykłady? Kanał USA w 2015 postawił na serial „NCIS”, Spike na „Powrót do przeszłości”, Science na „Pogromców mitów”, IFC na „Różowe lata 70-te”, E! Na rodzinę Kardashianów, BBC America na „Doctora Who”, a np. A&E na ukrytą kamerę (dosłownie trudno było znaleźć stację, która tego dnia prezentowała normalną ramówkę). A zdarzają się przecież inne dni i inne pomysły. Np. Japoński TBS Channel 2 od 23 stycznia zaczął pokazywać wszystkie części anime „K-on!”, amerykański Fuse TV świętował nową płytę Beyonce w 2014 roku pokazując programy z nią związane przez 24 godziny, Shout! Factory TV postawił kiedyś na wszystkie części Godzilli, a do legendy przeszedł brytyjski kanał BonanzaBonanza (w kółko prezentujący oczywiście nic innego jak serial „Bonanza”).
To jednak nie wszystko. Słyszeliście o sytuacji gdy przez pełne 24 godziny w stacji telewizyjnej pracuje tylko jeden prowadzący? Tak było w ITV3 w 2014 roku, gdy Phillip Schofield przyjął wyzwanie by wesprzeć jedną z akcji charytatywnych.
Przy takich projektach polskie stacje wypadają co najmniej blado. A przecież to nie takie trudne, szczególnie w dni świąteczne i jaka oszczędność finansowa. Skoro w 2013 roku „Vabank” emitowano 25 razy, „Seksmisję” 23, a „Rejs” 20, to przecież jaki problem by poświęcić tym produkcjom po jednym dniu w całości. Jestem więc wręcz w szoku, że Polsat nie postawił jeszcze na całą Wigilię tylko z Kevinem. Jednak czy wtedy nadal cieszyłby się on taką popularnością i był taką samą świecką tradycją?
