Co się stało z filmami dokumentalnymi?

Dom mediowy Lowe Media przygotował, dotyczący pierwszego półrocza 2015 roku, raport o rynku reklamy w telewizji. Dowiadujemy się z niego, że najwięcej pieniędzy polskie stacje zarobiły ze spotów emitowanych przy okazji różnego rodzaju seriali (460,9 mln złotych), filmów fabularnych (267,4 mln) i filmów dokumentalnych (186,5 mln). Łącznie więc te trzy kategorie programów pozwoliły na łączny zarobek w wysokości blisko 915 milionów złotych. Najbardziej dziwi mnie jednak wynik filmów dokumentalnych.

Do tej pory mogło się wydawać, że nadawane przez telewizje dokumenty są programami niszowymi. Pojawiają się częściej w późniejszych porach oraz poruszają bardzo ważne, choć trudne tematy (przez co część widzów nawet nie ma chęci męczyć przy nich swojego umysłu). Tym samym nie mogą się pochwalić oglądalnością pozwalającą na wypracowanie nawet sumy 186,5 mln złotych z reklam (takie „600 gram szczęścia” oglądało średnio 277 tysięcy ludzi, choć przynajmniej dokonana w 2014 roku zmiana pory nadawania „Oglądaj z Fidykiem”, pozwoliła na podwojenie widowni do poziomu około 1,5 mln).

Filmy dokumentalne utożsamiamy jednak głównie z Telewizją Polską, która wyświetlając je wypełnia po części swoją misję (nie mogąc przerywać ich przecież w trakcie reklamami). Tym samym spora część zarobku z reklam w tym segmencie musi pochodzić ze stacji tematycznych poświęconych właśnie dokumentom. Rzeczywiście tak jest, tyle że ja sporej części audycji na nich nadawanych nie nazwałbym nawet filmami dokumentalnymi!

Dom mediowy chwali tę kategorię i wskazuje, że od czterech lat znajduje się ona w top3 najwięcej zarabiających dla telewizji. Jednak chwilę potem w wypowiedzi, jeden z pracowników podaje nazwy filmów dokumentalnych, które pozwoliły na wypracowanie takiej kwoty. To uwaga m.in.: „Salon sukien ślubnych”, „Aukcje w ciemno”, „Gorączka złota”, „Auto Reaktywacja”, czy „Fani czterech kółek”. Ogólnie mówiąc amerykański „szmelc” proponowany nam od kilku lat i nie mający z dokumentami w zasadzie nic wspólnego.

Dokładnie to jest powodem tak dobrego wyniku. Obecność filmów niedokumentalnych, połączonych w jedną kategorię z dokumentalnymi. Przecież podane przed chwilą programy urągają poziomowi prezentowanemu przez jakikolwiek dokument z cyklu „Oglądaj z Fidykiem”. Jeśli więc ktoś próbuje nam wmówić, że nie ma różnicy między np. „Syria, legiony świętej wojny”, a „Aukcje w ciemno” to ja serdecznie mu dziękuję. Niech tylko Telewizja Polska się dowie, że tego typu dokumenty również są misją to zapanuje już chyba totalne ogłupianie widza.