Telewizja TVN w ostatnich ramówkach ewidentnie nie ma szczęścia (albo po prostu nie trafia w gusta widzów). Synonimem porażki są następujące po sobie zmiany godzin nadawania programów, które za każdym razem mają poprawić oglądalność, a wprowadzają wśród telewidzów sporo zamętu („Mąż czy nie mąż” zamieniano z „Nie rób scen”, ograniczano ilość odcinków „Wesołowskiej i mediatorów”, aż w końcu przeniesiono do TVN7, teraz „Singielka” przechodzi od 30 listopada z godziny 17:25 na 20:55). To właśnie na tym ostatnim serialu chciałem się dzisiaj skupić, bo kwestią otwartą pozostaje czy będzie on kolejną klapą, czy nie?
Wprowadzenie serialu z prawdziwymi aktorami do pasma przeważnie zajmowanego przez paradokumenty było eksperymentem ciekawym, ale najwidoczniej nietrafionym. „Singielka” po pierwszych 16 odcinkach notowała oglądalność na poziomie 1 mln widzów. O ile jeszcze przegraną z popularnym teleturniejem „Jaka to melodia” można było wytłumaczyć, to ogromnym zawodem dla włodarzy stacji musiało być porównanie z „Poznaj swoje prawa” Polsatu. Ten serial paradokumentalny miał o ponad 360 tysięcy widzów więcej od nowości TVNu. To właśnie z tego powodu stwierdzono, że prawdopodobnie „Singielka” bardziej nadaje się do prime-time niż do czasu po godzinie 17.
Prawdopodobnie bo wszystko wyjaśni się po zmianie emisji, czyli po 30 listopada. TVN cały czas ma jednak asa w rękawie, który sprawia że nowy serial jest w pewnym sensie sukcesem. Chodzi o platformę wideo na żądanie Player.pl. Na nim „Singielka” jest absolutnym liderem i każdy z jej odcinków notuje ponad 400 tysięcy wyświetleń. Więc skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle w telewizji?
Od jakiegoś czasu panuje w polskich stacjach moda by udostępniać odcinki seriali w Internecie. Co więcej, to w sieci pojawiają się one wcześniej niż na ekranach telewizorów. Do tej pory nie wpływało to jednak znacznie na wyniki programów. Po prostu widzowie tradycyjnie woleli czekać na premierę telewizyjną. Najwidoczniej inaczej jest w przypadku „Singielki”. Ta podoba się zapewne ludziom młodym, także tym którzy nie używają telewizora, a lubią obejrzeć coś w Internecie. Poza tym cenią sobie możliwość zobaczenia czegoś wcześniej i o takiej porze, która im pasuje (a nie narzuconej w ramówce telewizyjnej).
Porównanie oglądalności „Singielki” w telewizji, a w sieci musi dawać wiele do myślenia. Być może jesteśmy bowiem w momencie zmian w sposobie oglądania programów telewizyjnych przez Polaków. Ogrom tradycyjnej widowni to ludzie starsi, do których nowy serial TVN zwyczajnie nie trafia. Owszem dzięki zmianie godziny emisji zyska on większa widownię, ale narazi się na bezpośrednią walkę z „M jak miłość”. Rozpoczynającym się 10 minut wcześniej, emitowanym bez reklam i wciąż odnotowującym najlepszą oglądalność każdego tygodnia, gdy nie ma meczu Reprezentacji Polski (rekord jesieni 7,07 mln czyli 42 na 100 osób siedzących w tym momencie przed telewizorem). Pozostaje więc życzyć „Singielce” powodzenia, żeby przez najpopularniejszy serial w kraju nie została zmasakrowana (cała nadzieja w coraz większej ilości powtórek w innych stacjach).
