Po raz kolejny środa była dniem Ligi Mistrzów. Te najpopularniejsze piłkarskie rozgrywki klubowe, jak zwykle można było obejrzeć w polskiej telewizji. Większość wybrała wczoraj zapewne mecz transmitowany przez TVP1 (ponieważ więcej spotkań jest na dodatkowo płatnych kanałach platformy nc+), Arsenal – Galatasaray.
Wybór tego meczu po raz kolejny rozpoczął dyskusję nad tym kto i w jaki sposób ma decydować jakie spotkanie obejrzą miliony telewidzów (średnia poprzedniego sezonu 2,3 mln)? W zasadzie każdy neutralny kibic, przeglądając listę środowych spotkań, zamiast potyczki drugiej drużyny ligi tureckiej (Galatasaray) z czwartą angielskiej (Arsenal), chętniej obejrzałby walkę mistrza Hiszpanii (Atletico) z mistrzem Włoch (Juventus). No ale TVP zdecydowała inaczej, a przeważył jeden koronny argument: występ Polaka.
Oczywiście w Arsenalu gra Wojciech Szczęsny, a to oznacza że atrakcyjność teoretycznie mniej ciekawego spotkania ma wzrosnąć. Tym samym w TVP będziemy jak najdłużej skazani na Bayern, Borussię Dortmund, Arsenal. A w ostateczności na ekranie pojawi się tradycyjnie Barcelona i Real (bo są popularne). Kiedyś gdy była możliwość SMS-owego wybierania meczów, to właśnie te dwa zespoły wygrywały. Mimo wszystko trudno powiedzieć co zobaczymy np. w następne kolejce. Ponieważ logika podpowiadałaby Liverpool-Real, a zawsze jest przecież Galatasaray-Borussia Dortmund, a na upartego Bayer-Zenit (może wróci do składu Boenisch) i Atletico-Malmo (w końcu Cibicki miał asystę). A byłoby jeszcze trudniej gdyby nie czerwona kartka Szczęsnego.Dwa tygodnie później znowu będzie problem (Ajax – Barcelona bo może wystąpi Milik, czy Bayern-Roma bo Lewandowski i może Skorupski).
Zawsze może się pojawić komentarz, że jeśli coś jest teoretycznie za darmo (no bo jest tylko abonament) to nie można narzekać. Jednak nawet biorąc pod uwagę płatne nc+, nie każdy wybór spotkań jest idealny. Od jakiegoś czasu zrezygnowano z tzw. MultiLigi Mistrzów (czyli łączonej transmisji z wszystkich meczów jednego dnia). W zamian zaproponowano głosowanie na jedno z pięciu pozostałych spotkań. To z największa liczbą głosów pokazuje Canal+ Family2.
Wszystko wydaje się jasne i przejrzyste, ale już w pierwszej kolejce pojawiły się spore problemy. Wieczorem przed końcem głosowania wyniki były następujące. We wtorek Juventus-Malmo (43%), Olympiakos-Atletico (38%). W środę Roma-CSKA (49,5%), Barcelona-APOEL (44,5%). Po czym ogłoszono, że transmitowane będą oba spotkania, które miały teoretycznie mniej głosów. Jak to się stało? Zweryfikowano głosy oddane z jednego IP. Czyli była część osób, która oszukiwała i kilkakrotnie głosowała na ten sam mecz.
No i to jest główny problem wyboru meczów przez telewizję. Teoretycznie każdy dotychczas stosowany sposób nie jest właściwy. Oczywiście głosowanie kibiców jest lepszym pomysłem niż autorytatywny wybór, ale Ci głosują za swoim ulubionym zagranicznym zespołem, a nie za najciekawszym spotkaniem. No i kombinują, bo z SMS-ów stacja zarobi, ale wiadomo że każdy wysyła ich ile chce, w Internecie wybór jest darmowy ale jak widać są również kombinacje (wraz z akcjami poparcia jakiegoś meczu na najróżniejszych forach).
Całość wskazuje na to, że należy wypracować jeszcze inną metodę. Wydaje mi się, że najlogiczniejsza byłaby jakaś opcja łączona. Przede wszystkim należałoby jak najszybciej wykluczyć mecze, które rzeczywiście nie mają szans na pokazanie w telewizji. Być może przeprowadzić rodzaj eliminacji i na końcu pozwolić na wybór np. z dwóch spotkań, a nie pięciu czy ośmiu. A wtedy może rzeczywiście SMS-y (z zastrzeżeniem, że jeden numer to jeden głos). Liczę na to, że w przyszłości będzie łatwiej. Telewizja hybrydowa pozwala przecież na głosowanie za pomocą pilota. Jeśli większość społeczeństwa miałaby już przystosowany do niej sprzęt, wyboru dokonywaliby tylko zainteresowani (widzowie Jedynki, a po wprowadzeniu do platform cyfrowych też np. tylko użytkownicy nc+). A wtedy jakiekolwiek kontrowersje by się skończyły.
