Każdy pamięta zamieszanie z kodowaniem siatkarskiego mundialu. Na czas mistrzostw powstały specjalne kanały Polsat Volleyball, na których za dodatkową opłatą można było zobaczyć wszystkie mecze. Choć bezpłatny dostęp do nich mieli użytkownicy Cyfrowego Polsatu, reszta kibiców wykupywała możliwość ich oglądania u swoich operatorów lub w telewizji internetowej Ipla (no a większość i tak korzystała z nielegalnych streamów).
Cała obecna afera dotyczy właśnie Ipli. Otóż okazało się, że osoby które chciały za jej pomocą zobaczyć finał Polska-Brazylia (a wcześniej zapłacili 99 zł za dostęp do całego turnieju) nie mogli tego zrobić. Najzwyczajniej w świecie nie wytrzymały serwery, bo chętnych było zbyt wielu (a do tego mecz udostępniono wszystkim za darmo). Całości nie tłumaczy nawet to, że spotkanie pokazał otwarty Polsat. Gdyż było to po interwencji Prezydenta RP i długo po zapłaceniu przez użytkowników Ipli 99 złotych.
Mówiąc w skrócie Ci którzy zapłacili mieli taki sam problem z zobaczeniem finału, jak Ci którzy dowiedzieli się o darmowej transmisji w Ipli. W związku z czym należy im się odszkodowanie za to, że usługa na którą wydali pieniądze nie została w pełni wykonana. No i tu pojawił się problem. Otóż jaką kwotę powinno im się zwrócić?
Zdecydowano, że będzie to… 96 groszy! Dlaczego? Czysta matematyka. W ciągu całych mistrzostw odbyły się 103 mecze i to za nie płacono całą sumę 99 złotych. Postanowiono więc podzielić tą kwotę przez ilość spotkań. Et voilà! Tak wyszło 96 groszy.
Jak się można domyślać, kwota ta nie usatysfakcjonowała kibiców. Wystarczy bowiem chwilę się zastanowić nad tym, jak ważny był to mecz? Jeśli każde spotkanie kosztowało 96 groszy, to wynika z tego, że finał mistrzostw należy postawić na równi z pojedynkami Meksyku z Egiptem, Korei Południowej z Tunezją, czy Wenezueli z Kamerunem!
No i pozostaje jeszcze jedna kwestia. Dlaczego zamiast 99 złotych za cały turniej nie dano możliwości zakupienia dostępu do pojedynczych spotkań za mniej niż złotówkę? Oczywiście chodziło o pieniądze i większe zainteresowanie meczami Polaków. Ale po prostu w swoich decyzjach należy być konsekwentnym, czyli przyznać że za brak możliwości obejrzenia finału (pomimo, że się za to zapłaciło w pakiecie) należy się co najmniej kilkakrotnie większy zwrot. Warto również dodać, że nie było praktycznej możliwości zobaczenia wszystkich 103 spotkań, gdyż ich duża część (szczególnie w pierwszej fazie) odbywała się w tym samym czasie. Co tylko umacnia w stwierdzeniu, że przelicznik powinien być zupełnie inny.
Sprawą podobno mają się zająć prawnicy, którzy twierdzą że można w tym wypadku powalczyć o wyższe odszkodowanie. Tyle, że nie wiadomo czy użytkownicy będą chętni w tym momencie walczyć, nawet o trochę wyższą kwotę? Zresztą sprawa prawników wracała w komentarzach internetowych przez całe mistrzostwa. Niektórzy pisali np. że jeśli niemiecki Sport1, czy inna telewizja pokaże za darmo spotkanie Polaków to będą chcieli zwrotu swoich pieniędzy za kanały Volleyball. No ale były to raczej jak zwykle próby zwrócenia na siebie uwagi i rozpoczęcia dyskusji pod anonimowymi nickami.
Aktualizacja: Cyfrowy Polsat wydał oświadczenie, w którym tłumaczy że problem z finałem to nie przeciążenie serwera, a zgłoszony przez nich zmasowany atak hakerski. Natomiast 96 groszy (proporcje 1 z 103, zgodne z regulaminem usługi) otrzymały tylko osoby, które niezdecydowały się aby w ramach odszkodowania otrzymać miesięczny dostęp do pakietu ipla Sport (o wartości 19,90zł).
