Ach co te portale społecznościowe robią z ludźmi. Najważniejsze chwalić się wszystkim, oczywiście swojej pokaźnej liczbie znajomym. Tak żeby Ci również nam coś skomentowali lub dali chociaż to polubienie. Widząc to od razu czujemy się przecież lepiej, a co najwyżej psioczymy na tych, którzy w ogóle nie zareagowali na nasz komunikat.
Mogłoby się wydawać, że czasy kupowania „lików” z krajów trzeciego świata, tylko po to by chwalić się ich liczbą minęły. W końcu np. Facebook jest na tyle zmienny, że najpierw kazał nam zbierać polubienia, bo przecież większy zasięg, a potem stwierdził, że jak chcemy ten zasięg to nie ma nic za darmo. Najważniejsze by płacić nadal i kasa się zgadzała.
No ale dziś nie o tym, a o wyjątkowym wynalazku prosto z Rosji. W jednym z tamtejszych supermarketów pojawił się kolejny już automat (co akurat nie dziwi, bo przecież można w nim dodatkowo coś kupić). Najciekawsze jest jednak to, że oferuje on całkowicie jawnie możliwość zakupu polubień!
Nie współpracuje z Facebookiem, ale zawsze pomoże nam wypromować się i pochwalić jeśli korzystamy z Instagrama, czy o wiele bardziej popularnego w Rosji odpowiednika FB, czyli Vkontaktie.
W praktyce wystarczy wrzucić kilka monet, by w niedalekiej przyszłości nasze zdjęcie zostało masowo polubione, albo przynajmniej sprawić że pozyskamy zupełnie nowych obserwujących nasze konto. Jak to wychodzi finansowo? Za 100 nowych obserwujących wydamy, na nasze, około 6,57 zł. Taka sama liczba „lików” jest o połowę tańsza.
Czy taki interes nam się opłaci? To już zależy od decyzji każdej osoby, która skorzysta z automatu. No bo rzeczywiście gdy ktoś nie będzie tego za bardzo sprawdzał, to stwierdzi jak bardzo jesteśmy popularni. Jednak z drugiej strony będziemy posiadać znajomych widmo, których konta wygenerowano i nie wnoszą zbyt wiele do całej społeczności.
Tylko czy nie lepiej działać systematycznie, publikować treści, zdobywać znajomych (i to tych prawdziwych) itd. Kogo przecież tak naprawdę oszukujemy? Przede wszystkim siebie.

