Komisja Europejska popracuje nad prawem autorskim

Czekamy na ten Netflix, czekamy i doczekać się nie możemy. Przecież absurdem jest sytuacja, w której Polak chce legalnie zapłacić za dostęp do jakiegoś serialu dostępnego na tej platformie i nie może tego zrobić, bo nie jest on dostępny w naszym kraju. Za to gdy pokombinuje i wykaże (np. przez VPN czy proxy), że nie mieszka w Polsce wszystko staje się dla niego łatwe.

Okazuje się, że aż 22% Europejczyków piractwo uzasadnia właśnie brakiem dostępu danych treści w jego kraju. Przez to tracą oczywiście twórcy, ale z drugiej strony myślenie tych ludzi jest logiczne. Szczególnie, że sytuacja osób uczciwie opłacających jakąś usługę, a podróżujących po Europie jest jeszcze bardziej skomplikowana. Holenderski użytkownik Netflixa wyjeżdżający tylko do Niemiec traci możliwość wyboru tego co chce obejrzeć (w Niemczech ilość treści udostępnionych przez ten serwis jest bardziej ograniczona). Zaś Francuz chcący wypożyczyć film swojej telewizji publicznej w Wielkiej Brytanii również tego nie zrobi. Ogólnie mówiąc mimo że jesteśmy wspólnotą Europejską, a granice są otwarte to nadal istnieją spore bariery i to w Internecie, który przecież powinien być bardziej nowoczesny.

Na szczęście już w 2017 miałoby to się zmienić. Komisja Europejska ogłosiła niedawno propozycje zmian w prawie, które zapobiegną absurdalnemu blokowaniu w Internecie jednych obywateli Unii i faworyzowaniu innych. Komisja w serwisach z wideo online widzi między innymi szansę na lepsza integrację i pomoc w szerzeniu kultury różniących się od siebie krajów, a nie maszynkę do zarabiania pieniędzy. Jest więc szansa na ogólne treści dostępne dla każdego w Unii Europejskiej, a nie przeszkody dla legalnych użytkowników.

Co więcej Komisja Europejska idzie jeszcze dalej. Chce stworzyć prawo, które w poszczególnych wypadkach pozwoli na wykorzystanie jakiegoś dzieła bez uzyskania zgody od właściciela praw autorskich! Rewolucyjne na pewno, ale przede wszystkim pozwalające na lepszy rozwój nauki i edukacji. No i wreszcie do przeszłości mają pójść sytuacje gdy nie możemy zrobić zdjęcia jakiegoś budynku, czy dzieła sztuki nie łamiąc prawa.

Aby twórcy za bardzo nie narzekali, podjęto się również ich ochrony. W ruch pójdą analizy przeróżnych licencji. Komisja sprawdzi czy nie za duży procent od każdego dostępu do danego dzieła biorą pośrednicy (ciekawe jak wypadnie w takiej sytuacji np. Spotify). A także zawalczy z piractwem (szybko usuwając nielegalne treści, dając twórcom dostęp do narzędzi sprawdzania jak po krajach Unii wędrują ich pieniądze i utrudniając zarobki piratom przez blokowanie ich kont w serwisach płatniczych).

Wszystkim działaniom Komisji Europejskiej w związku z prawem autorskim należy tylko przyklasnąć (szczególnie, że docelowo ma powstać jedno wspólne prawo autorskie we wszystkich krajach Unii). Pozostaje tylko pytanie jak rozwiązana zostanie kwestia dostępu do usług z pozoru bezpłatnych (blokujących użytkowników z innych państw), a także teledysków na YouTube niedostępnych dla każdego? Bo na razie słyszymy tylko o rozwiązaniach dla legalnie płacących.