Coraz bliżej wiosenna ramówka, coraz bliżej wiosenna ramówka, coraz bliżej wiosenna ramówka… Tak nucą zapewne ludzie z TVNu. Niby święta jeszcze bliżej, zaś w telewizji mamy teraz sezon na powtórki, ale wspomniana stacja komercyjna już obiecuje poważne zmiany w przyszłym roku. Tylko czy nie jest to telewizyjna kiełbasa wyborcza?
Na TVP i Polsat padł blady strach. TVN przyspiesza z wprowadzaniem wiosennej ramówki telewizyjnej. 8 lutego zobaczymy już premiery w paśmie popołudniowym (nowe odcinki seriali paradokumentalnych), zaś tydzień później w programie powinny pojawić się główne audycje (te które mamy śledzić w najlepszym czasie antenowym). Na razie dyrektorzy programowi myślą jeszcze nad tym czy od razu zaprezentują wszystko co mają najlepszego, czy kolejne największe show będą widzom dozować.
Wicedyrektor programowy TVN Pan Bogdan Czaja mówi: „Z naszej analizy wynika, że wcześniejszy start ramówki powinien przynieść dobre rezultaty”. Nie wiem jednak czy taka analiza w ogóle była potrzebna. Bowiem każdy z góry mógł powiedzieć, że jeśli jakaś stacja zaprezentuje nowości w czasie gdy konkurencja męczy powtórkami, to będzie wygrana.
Nie chodzi tu tylko o wygraną w pierwszych tygodniach, ale być może podczas całej telewizyjnej wiosny. Przecież o wiele łatwiej będzie zdobyć lojalność widzów, którzy jeśli poszczególne programy polubią, będą chcieli wiedzieć co dzieje się w nich dalej (również gdy pojawią się propozycje konkurencji). Poza tym świetne wyniki oglądalności pierwszych odcinków, czy części, sprawią iż cała seria osiągnie lekko zawyżoną średnią. To pozwoli przekonać do siebie reklamodawców, którzy chętniej promują się przy okazji premier i popularniejszych audycji.
Ogólnie więc sukces murowany. Natomiast dla stacji, która w obecnym roku przestała być najchętniej oglądaną w naszym kraju (w najważniejszej grupie 18-49 lat), szansa na odzyskanie zaufania widzów. Tylko jak na taką decyzję TVN zareaguje np. Polsat? Bardzo możliwe jest to, że również przyspieszy swoje premiery, ale jeśli pojawią się one za wcześnie czekać nas będzie jeszcze dłuższa letnia przerwa powtórkowa. Na takiej walce najwięcej stracić może TVP. Jednak los telewizji publicznej jako instytucji kultury jest na tyle skomplikowany, że nie wiadomo czy w ogóle słupki oglądalności będą na wiosnę dla niej istotne.
