Kolejne stacje telewizyjne zdradzają swoje plany nowych ramówek. Wśród nich nie mogło oczywiście zabraknąć telewizji publicznej. TVP prezesa Jacka Kurskiego ma sporo nowych pomysłów, a tym co je łączy jest ewidentnie historia.
Wspominałem już o „Jaka to melodia”. Telewizja Polska wykupiła od producenta licencję na „Name that tune”. Oficjalnie ominięto producenta i chciano ograniczyć koszty. Zaś nieoficjalnie z programem pożegna się Robert Janowski, bo nie spodobały mu się zmiany w formule muzycznego show. Zmiany, których motorem napędowym miało być wprowadzenie dodatkowo do repertuaru piosenek historycznych oraz patriotycznych.
To jednak tylko zapowiedź tego w jakim kierunku zmierza, wciąż walcząca o lepsze finansowanie, TVP. Punktem przełomowym dla telewizji publicznej ma być przyszły rok. Dlaczego? Bo to stulecie odzyskania przez nasz kraj niepodległości.
Już od dłuższego czasu słyszymy o zapowiedziach polskiej wersji tureckiego „Wspaniałego stulecia”. Tą ma być „Korona królowej”. Telenowela historyczna skupiająca się na czasach panowania Kazimierza Wielkiego. W grę wchodzą więc przy tej produkcji ekskluzywne kostiumy i ciekawe intrygi.
Poza tym w produkcji jest „Droga do wolności”. Czyli opowieść o losach dwóch sióstr, a także cały cykl seriali o najwybitniejszych Polakach. Już teraz TVP pracuje wstępnie nad odcinkami o m.in. Józefie Piłsudskim, Stefanie Wyszyńskim, Adamie Mickiewiczu, czy Krzysztofie Klenczonie.
Mało? No to poczekajcie na ekranizacje dwóch powieści. „Erynie” Marka Krajewskiego (kryminał historyczny o latach dwudziestych i trzydziestych Lwowa i Wrocławia) oraz „Czas niedokonany” Bronisław Wildsteina”. Do tego wszystkiego warto dodać „Oddział” o żołnierzach wyklętych, „Uwięzieni” o czasach stalinizmu, „Oporni” o Solidarności Walczącej i „Dom pod dwoma orłami” (Breslau, repatriacje, deportacje do Kazachstanu, powódź 1997 roku i rzeź wołyńska).
Całe szczęście, że w tym potoku poważnych tematów znajdzie się miejsce dla kontynuowania tych bardziej zwykłych seriali (podpisano umowy na nowe odcinki „M jak miłość”, „Na dobre i na złe”, „Barwy szczęścia”, czy „Na sygnale”). Bo choć za podjęcie historii należy się TVP ukłon (w końcu misja), to z drugiej strony współczesna telewizja też musi trochę stawiać na rozrywkę. Z czystej chęci zdobycia większej oglądalności i tego, że po całym ciężkim dniu przed telewizorem wolimy często zwykłą komedię. No ale jeśli rzeczywiście każdy będzie płacił abonament, to przecież w Telewizji Polskiej można zacząć puszczać wszystko i się tym nie przejmować.

