Medialne ogłoszenie reprezentacji błędem?

Medialne ogłoszenie reprezentacji błędem?

Na piłkarskie Mistrzostwa Świata czeka się cztery lata (ba więcej jeśli stawiamy się w przypadku reprezentacji, która nie awansuje na mundial za każdym razem). Jest to więc wyjątkowe święto i nobilitacja dla każdego zawodnika, znaleźć się w gronie 23 powołanych zawodników. Trenerzy muszą więc podejmować ciężkie decyzje, gorzej gdy robią to przy medialnej pompie.

My najbardziej pamiętam 2006 rok. Na żywo w Polsacie, Paweł Janas ogłasza skład na mundial. O tym jak ważne było to wydarzenie ze sponsorami, studiem, publicznością w barze, czy prowadzącym Michałem Olszańskim, jest to że do tej pory pozostało nam w głowie brak powołania Tomasza Frankowskiego i przede wszystkim Jerzego Dudka.

Tym razem także trenerzy z całego świata starają się zachować tajemnicę do ostatniej możliwej chwili i zaskakiwać przeciwników, kibiców, a może i siebie. Jest jednak jeden problem. Żyjemy w dobie tak szybkich mediów, że jest przetrzymanie jakiś informacji na dłuższą metę jest bardzo ciężkie. W ostatnim tygodniu przekonały się o tym silne reprezentacje Niemiec i Belgii.

O Niemcach pewnie już słyszeliście. Oczekiwanie na ogłoszenie powołań umilił tam jeden z pracowników lokalnego związku piłki nożnej. Dokładnie ten z biura prasowego, działający przy stronie Internetowej. Co zrobił? Zwyczajnie zamieścił 23-osobową kadrę na witrynie związku i nie pomogły tłumaczenia, że to błąd człowieka i czterech skreślonych zawodników to przypadek. Ba, cała sprawa doprowadziła do wściekłości drugiego trenera Niemiec i prawdopodobnie popsuła lekko całą atmosferę w zespole.

Niewiele lepiej wypadli Belgowie. Reprezentacja uważana od kilku lat za czarnych koni każdego turnieju, miała problem nie z Internetem, a z telewizją. Oczekiwanie na dzisiejsze ogłoszenie kadry trenera Roberto Martineza umilił kibicom materiał telewizji publicznej o przygotowaniach. Tak dobrze przygotowany, że przedstawił materace do spania, które lecą z zawodnikami do Rosji. Każdy elegancko podpisany imieniem i nazwiskiem, a było ich oczywiście 23, czyli szybko stało się jasne jaka piątka piłkarzy na mundial nie pojedzie.

U nas na szczęście tym razem jest dość spokojnie. Nie myślano o wielkiej pompie (także takiej jak w przypadku powołań Franciszka Smudy na Euro 2012 z wyborem przeboju „Koko, Euro spoko”), a dziś dowiemy się wszystkiego z tradycyjnej konferencji prasowej naszej kadry. Może to i dobrze, bo ilość wymysłów i kombinowania, także w mediach, widać że nikomu nie służy.