Kampania informacyjna była główną bolączką polskiego procesu cyfryzacji. Na początku istniały tylko strony internetowe. Co jakiś czas pojawiała się jednie wzmianka w jakiejś gazecie oraz reklamy informujące o tym procesie (w późniejszym okresie).
Reklamy te nie były, moim zdaniem, do końca czytelne. Informowały właśnie o stronie internetowej i infolinii na który można zadzwonić by czegoś się dowiedzieć. Jednak zwykły obywatel o całej akcji niewiele wiedział lub wcale. Czego przykładem był wyniki oglądalności naziemnej telewizji cyfrowej w tamtym okresie. Wiem, że stworzenie tak ogólnodostępnej kampanii nie jest łatwe, ale ta o cyfrowej telewizji, nie przekonała odbiorców do wymiany sprzętu lub zakupu dekoderów wcześniej niż na ostatnią chwilę.
Większość osób zamiast dowiedzieć się czegoś więcej o cyfryzacji, dumała nad tym kto był ojcem Pablita? Właściwą funkcję informującą miały reklamówki, które pojawiły się przed samym wyłączeniem telewizji analogowej. Chodzi mi o te w studiu cyfryzacji. Jak już wcześniej wspomniałem gdyby w tamtym okresie Telewizja TRWAM otrzymała możliwość nadawania, prawdopodobnie to ona zajęła by się prostą i dosadną reklamą procesu cyfryzacji.
W wielu innych krajach Unii Europejskiej problem informowania o cyfryzacji był różnie rozwiązywany. Między innymi proponowano darmowego instalatora telewizji cyfrowej dla osób nie zaznajomionych z problemem. Dofinansowywano z budżetu urządzenia odbiorcze, np. dając kupony na zakup urządzeń dla najuboższych. Żadna z tych propozycji nie została jednak wykorzystana przez Ministerstwo Cyfryzacji i każdy kto chciał nadal oglądać telewizję naziemnie musiał samemu ponieść wszystkie związane z tym koszty. Oprócz tego często sam zdobywał informacje o tym co potrzeba tak naprawdę do odbioru telewizji cyfrowej, jaka jest jej oferta i plusy z nią związane.
