Polscy operatorzy satelitarni i kablowi kontra Disney – czyli Telewizja vs Internet

Czy nadawanie przez Internet opłaca się bardziej niż tradycyjna Telewizja? Na pewno dla zwykłego Kowalskiego – tak. Ale jak to wygląda w przypadku medialnych „gigantów”? Być może chce to sprawdzić korporacja Walt Disney Company. W Polsce jest to właściciel trzech kanałów tematycznych dla dzieci i młodzieży (Disney Channel, Disney XD i Disney Junior). To właśnie nasz kraj jest pierwszym w ich interesującym eksperymencie.

Seriale, filmy, bajki i programy Disneya dotychczas znane jedynie ze stacji kodowanych są bowiem od listopada dostępne dla nas za darmo, na popularnym serwisie Youtube. Systematycznie ma się również powiększać ilość dostępnych tam audycji. Mówi się o ponad 60 godzinach materiałów wideo. Dla widza jest to świetna wiadomość, gdyż nie trzeba będzie za te treści dodatkowo płacić (pakiety operatorów satelitarnych). Po drugie to sam oglądający wybierze co chce oglądać i stworzy własną ramówkę z ulubionych programów Disneya. Sama korporacja zarobi natomiast na reklamach wyświetlających się na ekranach komputera. Komu się taki pomysł nie podoba?

Oczywiście platformom satelitarnym i kablowym. To one zarabiają obecnie na abonentach, którzy wykupili pakiet z programami firmy Disney. Podobno są to jedne z najdroższych kanałów, jeśli chodzi o prowizję jaką platformy muszą uiszczać wyżej wspomnianej korporacji. W pewnym sensie reakcja jest prawidłowa. Po co ktoś ma płacić za coś co jest za darmo. A to oznacza, że w trybie natychmiastowym podejmowane są próby renegocjacji umów, na dystrybucję stacji, z Walt Disney Company. Zdziwienie operatorów jest tym większe, że o całej sprawie dowiedzieli się dopiero z mediów, a nie bezpośrednio ze strony nadawcy.

Jak moim zdaniem ta sytuacja się skończy? Możliwości są dwie. Pierwsza, w którą osobiście nie wierzę, to wycofanie przez Disney materiałów z Youtuba. Nie sądzę, aby ogólnoświatowy koncern (108 regionalnych kanałów w 166 krajach na świecie) tak po prostu ugiął się po pierwszych żądaniach, małych z jego perspektywy, polskich platform. Dlatego najprawdopodobniej utrzyma w „szachu” operatorów kablowych i satelitarnych. Czyli poczeka do końca umów (na pewno nie pozwoli na renegocjacje przed czasem) i dopiero wtedy stanie do negocjacji cenowych. Siła jest bowiem po stronie Disneya, który naprawdę poradzi sobie nawet pozostając tylko w Internecie, niż platform, które będą musiały się tłumaczyć z wycofania kanałów. Co zresztą wiązałoby się z szansą rezygnacji klientów, bez ponoszenia kosztów.