Niekończąca się popularność programów z gwiazdami

O programach z gwiazdami wiele można pisać. Przede wszystkim mają one zdobywać ogromną popularność widowni ze względu na pokazywanie kogoś znanego robiącego to samo co my. Czyli dają możliwość lepszego poznania osób, z którymi nigdy nie mielibyśmy okazji się poznać. Jednak tak naprawdę należy pamiętać, że w żadnym kraju lista gwiazd nie jest na tyle długa, żeby móc zapełnić dziesiątki podobnych programów.

Dlatego programy te często same tworzą gwiazdy. To znaczy, że działa nieformalny układ. Osoba dotychczas średnio kojarzona może wybić się w telewizji, a stacje zwyczajnie zwiększają sobie oglądalność, bo o dziwo ludzie i tak chcą to oglądać. W taki sposób pojawiają się celebryci, a błędne koło sprawia że występują oni co chwilę w nowym programie.

W chwili obecnej wśród najpopularniejszych programów w naszym kraju jest: „Taniec z gwiazdami” i „Twoja twarz brzmi znajomo”. Poza tym na Dwójce możemy zobaczyć „SuperSTARcie”. Wróciliśmy więc do tego, że gwiazdy tańczą i śpiewają. Natomiast pomysłów na „wykorzystanie” celebrytów jest bez liku.

O ile my pamiętamy tańcowanie na lodzie, występy cyrkowe, gotowanie, edycje Big Brothera i uczestnictwo w różnych teleturniejach, to na zachodzie jest tego znacznie więcej. Mnie najbardziej w pamięć wbił się program „I’m celebrity get me out of here”, który jest połączeniem bezludnej wyspy z celebrytami i zadaniami przez nich wykonywanymi oraz „Splash”, w którym nie tylko gwiazdy skakały do basenu z trampoliny.

Pomysły dotyczące programów z gwiazdami są jednak niewyczerpalne. I tak na tegorocznych targach formatów telewizyjnych w Cannes poznaliśmy kolejne z nich. Po pierwsze „All-star lifeguards”. Całość odbywa się w konwencji „Słonecznego patrolu”. Mamy celebrytów (głównie panie) w skąpych strojach na plaży, którzy walczą by zostać ratownikiem morskim (a może przy okazji Pamelą Anderson). Połączona jest, tym samym, rajska sceneria z trudnymi zdaniami, o których istnieniu zapewne żaden z uczestników nie wiedział. Szansa na pojawienie się w Polsce? Raczej mała, gdyż poza pieniędzmi dla gwiazd dochodzi ich podróż do… Tajlandii (gdzie producenci postanowili tworzyć program). Choć z drugiej strony i to można zmodyfikować, przy okazji ucząc „masy” zasad pierwszej pomocy.

Po drugie „Tumble” przygotowany przez brytyjską BBC One. Tutaj gwiazdy ćwiczą pod okiem zawodowych gimnastyków i wykonują różne trudne figury. Mamy więc utrzymanie drugiej osoby na barkach, wyginanie się na zawieszonej linie, poruszanie w kole, najróżniejsze skoki i akrobacje. Całość ocenia profesjonalne jury w konwencji podobnej do „Tańca z gwiazdami”. Szansa na pojawienie się w Polsce? Wydaje się, że duża bowiem to co sprawdzało się w BBC przechwytywała bardzo często nasza telewizja. Pytanie pozostaje czy z powodu niepowodzenia formatu cyrkowego któraś ze stacji zdecyduje się zaryzykować?

No i po trzecie prawdziwy „hit”, czyli „Celebrity Pole Dancing”. Nie, dobrze przeczytaliście. Są to gwiazdy tańczące na rurze! Jak zwykle w podobnych programach, celebryci trenując cały tydzień by pokazać się później w programie na żywo. Tu również ocenia ich jury, a wyjątkowo ciekawie wygląda sama arena występów. Na środku sceny jest jedna bardzo wysoka rura, a publiczność siedzi dookoła na kilku poziomach, zapewne by jak najwięcej osób miało dobrą widoczność. Szansa na pojawienie się w Polsce? Oby mała. Wydaje mi się, że sama konwencja to lekka przesada, pomimo że wiele ludzi powie, że przecież nie mówimy o striptizie, a samo ćwiczenie na rurze jest dobre dla zdrowia. No ale jeśli skończą się pomysły naszych stacji to na pewno sięgną i po tego typu programy.