Facebook był do tej pory światem idealnym. Bo choć powstawały tzw. profile „hejterskie” to ogólnie wszystko trzeba było lubić. Jakaś firma wprowadziła beznadziejny konkurs zaraz ktoś klika lubię to z automatu (już pomijając kupione polubienia), doszło do wypadku samochodowego lub innej tragedii dziesiątki polubień, zostaliśmy oszukani, a mimo to zamiast współczucia sprawdzamy ile osób to lubi. Jak widać często na Facebooku dochodziło i dochodzi do absurdalnych sytuacji, których częścią są sondaże „like” lub komentarz, bo dopiero za pomocą komentarza można było swoją prawdziwą opinię i napisać wprost nie lubię.
To ma się jednak zmienić. Mark Zuckerberg wreszcie potwierdził, iż trwają prace nad przyciskiem „nie lubię” (choć tak naprawdę nie wiadomo jak będzie nazywał się po polsku) i zostanie on w końcu wprowadzony ku uciesze osób, które zmian tego typu mogły dokonać tylko na swoim komputerze. Choć nie ma być to typowe narzędzie w stylu plus, minus (jak np. na YouTube) to i tak pojawienie się „nie lubię” może zmienić historię Facebooka.
Uderzyć to może w wielu reklamodawców, którzy bardzo chętnie korzystali z Facebooka skoro widzieli w zasadzie tylko pozytywny odzew. Poza tym pewny jest nowy o wiele bardziej opłacany biznes jak sprzedaż „dislików”, w końcu człowiek lubi kogoś skrytykować (a szczególnie może się to przydać w bezpośredniej walce politycznej). Zaś najwięcej oprócz samego portalu społecznościowego stracić mogą zwykli użytkownicy (swoją drogą aż strach pomyśleć jaka może być reakcja dzieci nad którymi oprócz znęcania się w szkole i niepochlebnych komentarzy w Internecie dojdą jasne i proste „nie lubię”).
Są osoby, które już proponują zastosowanie innego rozwiązania, czyli decyzji każdego z prowadzących profil o to czy powinien zostać na nim udostępniony przycisk „nie lubię”. Jednak to też zły pomysł, bo dojdzie do istnej cenzury Internetu gdzie wiadomo, że znanym markom nie opłaca się taki przycisk skoro w każdej chwili skorzystać z niego może konkurencja.
Nie mam pojęcia jak z tego wyjdzie Facebook, ale już szacuje się możliwe odejście części użytkowników, którzy dosłownie powiedzą portalowi, że go nie lubią. Jest to możliwe jeśli rzeczywiście ze stosunkowo przyjaznego miejsca zmieni się on w krąg życiowych frustratów negujących wszystko i wszystkich, albo co gorsze na takim „hejcie” zarabiających.
