Playboy bez nagich zdjęć stanie się ambitnym miesięcznikiem

Świat się zmienia na naszych oczach. Legendarne pismo Playboy oficjalnie poinformowało, że rezygnuje z publikowania nagich zdjęć modelek. Choć czasy świetności magazyn ten ma już za sobą (przypadły one głównie na lata 70-te), to i tak dla wielu taka decyzja wydaje się oznaczać koniec pewnej ery. Bo oto po 62 latach od powstania Playboy stawia w całości na ambitne teksty i ubrane kobiety.

Wpływu na tak radykalną zmianę nie należy szukać w wieku założyciela pisma Hugh Hefnera (89 lat), a raczej zmieniającej się koniunkturze. Również przy pomocy Playboya nagość przestała być takim tabu jakim była. Przede wszystkim nie szokuje oraz nie napędza aż tak sprzedaży. Przemysł erotyczny radzi sobie obecnie nawet za dobrze w Internecie, gdzie znaleźć można dosłownie wszystko. Mówiąc krótko czasy gdy będąc skrępowanym kupowało się Playboya i chowało do skrzyni pod łóżko (by nikt się nie dowiedział) dawno minęły.

Sprzedaż Playboya ciągle spadała, również w Polsce. W listopadzie zeszłego roku każdy z magazynów dla mężczyzn tracił czytelników, a najwięcej właśnie Playboy. W ciągu tylko roku sprzedaż tego miesięcznika zmniejszyła się o prawie 16%, a tylko 34685 sprzedanych egzemplarzy z 70 tysięcznego nakładu chluby nie przynosi (w ciągu 10 lat zanotowano ponad 32 tysięczny spadek). Wynik w Ameryce jest chyba nawet jeszcze bardziej szokujący. Jeszcze w 1975 roku Playboy mógł liczyć na sprzedaż 5,6 milionów egzemplarzy, a obecnie tylko 800 tysięcy.

O zniknięciu nagich sesji z Playboya spekulowało się już od pewnego czasu. Z jednej strony wielu wskazywało na to, że w najlepszych czasach dla tego pisma, kupowało się go nie tylko dla modelek, ale w dużej mierze dla wyjątkowych wywiadów i felietonów. Znamienne mogło być to, że pod koniec ubiegłego miesiąca polskie wydanie magazynu postawiło na najciekawsze wywiady w historii Playboya (już w związku z tym numerem miałem napisać o tym, że brak nagości poprawia sprzedaż pisma). Z drugiej strony wskazywały na to zmiany na stronie Internetowej. Tam koniec z rozebranymi modelkami spowodował w szybkim czasie 12 milionowy wzrost ilości użytkowników (bardzo duży jeśli zauważymy, że przedtem odwiedzało ją 4 mln ludzi miesięcznie) oraz ich odmłodzenie (teraz najczęściej zaglądają na stronę pisma 30 latkowie).

Przemianę Playboya należy w tym całym kontekście chwalić. Nie ma ona bowiem żadnego związku z tym co niektórzy Internauci nazywają przypodobaniu się Islamowi. To tylko czysta kalkulacja zysków i być może jedyna szansa by w dłuższej perspektywie uratować pismo od likwidacji. Pozostaje jednak pytanie czy taki magazyn opinii nadal może zachować nazwę Playboy? W końcu będzie to zupełnie inny twór, którego nie zmienią nawet ewentualne prowokacyjne pozy ubranych modelek.