Kojarzycie czym był Syster? Tak, to słynne „kreski” zamiast obrazu i zniekształcony dźwięk na stacjach Canal+. Dokładnie chodzi o system kodowania tak popularny w latach 90-tych (obecny zarówno w analogu satelitarnym, jak i w kablówkach). Piszę o nim dlatego, bo teraz ku zaskoczeniu wszystkich istnieje cień szansy, że Syster, albo chociaż coś do niego podobnego wróci na nasze ekrany.
To Syster oddzielał fragmenty gdy Canal+ był niekodowany (przede wszystkim podczas Łapu-Capu, Zwariowanych melodii, czy zapowiedzi programowych) od większej części ramówki, w której można było tylko próbować coś zobaczyć wśród mocno niewyraźnego obrazu. Do tej pory pamiętam jak siedziało się przed telewizorem i czekało do ostatniego momentu, a może ktoś zapomni załączyć kodowanie. Najczęściej udawało się najwyżej zobaczyć sam wstęp wieczornego filmu. Podczas sportu (gdy nie miało się wykupionego dostępu do Canal+) także na upartego można było próbować śledzić chociaż wynik, ze śmiesznie brzmiącym komentatorem (nie wspominając już o legendarnym programie, który przy pomocy karty telewizyjnej do komputera pozwalał ten obraz poprawiać).
Taki system kodowania poszedł w niepamięć wraz z rozwojem technologii. Francuski Canal+ nadal ma na swoich kanałach okienka w okolicy godziny 18, dzięki którym można podejrzeć ofertę (i zobaczyć np. jakiś mecz tenisowy, golf, czy powtórkę NHL). U nas pamiętam chyba już tylko odkodowywanie jednego z programów tworzonych z okazji Euro 2012. Z czasem jednak ktoś w samym Canal+ poszedł po rozum do głowy i chce przywrócić możliwość zwiększenia zainteresowania ofertą kanałów.
To właśnie szef francuskiego Canal+ Vincent Bollore stwierdził, że „widzowie muszą zobaczyć trochę tego, co dzieje się w kanale i przyznać, że przegapili dobry mecz, dobry serial, dobry program”. Natomiast gdy zamiast jakiegokolwiek podglądu ma czarny ekran (lub informację „zakodowane”) tego nie czuje. Nie wie co stracił, więc nie ma motywacji do wykupienia dostępu do płatnej oferty. Jest to logiczne podejście i tak naprawdę popierać je powinni zarówno posiadacze płatnych pakietów, jak i Ci którzy ich nie mają.
Bollore proponuje więc, albo powrót do Systeru, albo wymyślenie takiego systemu dystrybucji kanałów Canal+, żeby ponownie można było przez całą dobę coś nadawać dla tych, którzy są potencjalnymi klientami Canal+ w przyszłości. Cała sprawa jest ciekawa, szczególnie ze względu na zapowiedzi polskiego nc+ na temat parowanych kart do dekoderów (co ma w praktyce ograniczyć piractwo i utrudnić dostęp dla odbiorców zagranicą, ale może też część klientów do siebie zrazić). Problem w tym, że na razie to co mówi Pan z francuskiego oddziału Canal+ to tylko pomysł, do którego realizacji daleka droga, tym bardziej w Polsce, bo na razie nie widzę na rynku cyfrowym istniejącego rozwiązania, które pozwoliłoby to dokonać (czarno-biały obraz o mniejszej rozdzielczości to nie to samo).
