U nas było spokojnie. Gwiazdy na scenach telewizyjnych sylwestrów z szampanem, odliczanie ostatnich sekund starego roku i miliony przed telewizorami (najwięcej bo 4,5 mln w Polsacie). Jednak w tym samym czasie we Włoszech doszło do co najmniej dwóch wpadek i to jakich.
Ta pierwsza to pozwolenie by komentarze od widzów pojawiały się na antenie Rai Uno podczas trwania sylwestra. Coś co znamy z tegorocznych imprez w Polsce i nie powinno szczególnie nikogo zaskakiwać. Wystarczy przecież wysłać SMS i znaleźć się ze swoimi życzeniami w telewizji. Problem pojawia się jednak wtedy gdy zamiast jakiegokolwiek płacenia podłączy się wpisy z portali społecznościowych (wraz z określonym hashtagiem) i pozostawi je bez jakiegokolwiek moderatora.
Bawiący się dobrze Włosi po kilku drinkach postanowili więc sobie zażartować z publicznego nadawcy i pisać co im na myśl przyjdzie. Zapowiedzią przyszłej wpadki była już informacja, od jednego z widzów, psująca zabawę każdemu kto nie obejrzał najnowszej części sagi „Gwiezdne Wojny” (przepraszam za spoiler, napisał on wprost o tym, że Han Solo zginie) oraz negatywny tekst w stosunku do byłej Pani Minister. To była jednak nic w porównaniu z tym co miało się zdarzyć później.
Na ekranie pojawiło się jedno z dwóch najpopularniejszych przekleństw. Niecenzurowane słowa na temat Boga zobaczyli więc różni ludzie bez względu na wiek, a nikt w stacji (zapewne bawiący się) tego nie powstrzymał (pewnie tak działała aplikacja, w której z góry odrzucono możliwość jakichkolwiek żartów). Bo podobno to pierwsza tego typu sytuacja od kiedy wprowadzono podobne rozwiązanie w telewizji (u nas np. podczas „The Voice of Poland”, ale tam komentarze były selekcjonowane).
Druga wpadka nastąpiła dokładnie wtedy gdy z kieliszkami szampana w ręku czekało przed telewizorem aż 8,81 mln Włochów (czyli około 50% wszystkich ówczesnych telewidzów). Znaczenie godziny 23:59 było tego dnia we Włoszech jeszcze bardziej symboliczne. Impreza sylwestrowa Rai ogłosiła Nowy Rok 40 sekund przed czasem. To akurat wpadka dość tradycyjna dla stacji telewizyjnych, gdyż nie raz u nas mieliśmy sytuację gdy Polsat już świętował, a w TVP2 odliczano, czy TVP1 odliczano ostatnie sekundy (ale nigdy nie było aż takiej różnicy).
Wnioski na przyszłość. Po pierwsze kontrola komentarzy od widzów (osoba za to odpowiedzialna, która chciała się w sylwestra najwidoczniej zabawić jest obecnie zawieszona w swoich obowiązkach), a po drugie synchronizacja zegarków w wozie transmisyjnym (której tak bardzo tym razem zabrakło). Tylko po co szukać dziury w całym skoro najwidoczniej tego dnia każdy dobrze się bawił (no może poza rodzicami muszącymi tłumaczyć dzieciom co znaczy komentarz na pasku, który zapewne szybko się przesunął).
