Telewizja satelitarna bardziej szatańska od Internetu?

Telewizja satelitarna bardziej szatańska od Internetu?

Na terytorium Daesh (lub jak kto woli kalifatu zwanego Państwem Islamskim) niedawno zakazano korzystania z anten satelitarnych. Nie wolno zarówno kupować, sprzedawać, jak i wymieniać się jakimkolwiek sprzętem związanym z odbiorem satelitarnym. Co więcej aktywiści zajmują się niszczeniem już zawieszonych anten w prywatnych domach. Wszystko w celu uniemożliwienia odbioru nie tylko mediów zachodnich, ale i arabskich.

W sumie mówimy o dość tradycyjnym sposobie cenzury ograniczającej, podobno fałszywe, a raczej niezgodne z panującym porządkiem informacje. Znamy to chociażby z Iranu, Pakistanu, czy Turkmenistanu, a w pomniejszym znaczeniu na Białorusi, czy Ukrainie (stąd dziwią mnie informacje o wysyłaniu anten i dekoderów do odbioru Telewizji TRWAM na kresy, skoro często zakazane jest tam posiadanie własnej anteny lub przynajmniej ustawianie ich na inną pozycję satelitarną, czyli w tym przypadku 19,2E zamiast 4,8E, a w tym roku dla Białorusi będzie jeszcze Belintersat1 na 51,5E) lub w Rosji (gdzie łatwo można zniszczyć stację zakazując jej emisji na platformach, także kablowych). Dla nas to raczej coś zaskakującego, bo za element przewrotowy prędzej uznamy Internet, niż telewizję satelitarną.

To telewizja jest jednak tym medium, w którego tworzeniu generalnie bezpośrednio nie uczestniczymy (choć są niektóre programy z telefonami od widzów). Mimo, że wymaga od nas znajomości kontekstu i dopowiadania wielu kwestii, to w ostatnich latach, przed telewizorem siedzimy raczej jak zaczarowani i chłoniemy wiedzę często bez dyskusji i nie męcząc umysłu (za to wszystko otrzymujemy poprzez przykładowe sugestywne obrazki, a w programach informacyjnych wolimy by resztę dopowiedział nam dziennikarz). Stąd taka Al Jazeera w wydaniu telewizyjnym może z punktu widzenia przywódców Daesh „rozpowszechniać intrygi Szatana”, pokazywać „zepsute informacje dotyczące wojny przeciw Allahowi”, gloryfikować „pożądanie i zakazane czyny” z punktu widzenia wyznawanej religii i prowadzić do niemoralności.

Powiecie, że Internet również można ocenzurować (Intranet w Korei Północnej tylko dla wysoko postawionych osób lub studentów uczelni w stolicy kraju, czy chociażby Chiny blokujące niektóre strony), a w wielu państwach ważniejsza jest bariera finansowa blokująca ludzi biednych w dostępie do sieci. Jednak przecież Państwo Islamskie tak bardzo postawiło na Internet. To właśnie dzięki niemu zdobywają rekrutów na Zachodzie i publikują różne efektowne filmy propagandowe, a w praktyce zapewne ograniczają dostęp swoich obywateli do tego medium i boją się telewizji satelitarnej (jak stare reżimy). Trochę czuć w tym hipokryzję, no ale co nam do tego skoro sami mamy swoje, na szczęście znacznie mniejsze, problemy z mediami.