Pewien dyskont spożywczy postanowił po trzech latach zmienić twarz ich reklamujacą. Mogłoby się wydawać, że to zwyczajny pomysł na oszczędność (nie przedłużanie rosnących z roku na rok wynagrodzeń dwóch kucharzy), a ostatecznie wyszła z tego tania oddolna reklama w Internecie.
O ile jeszcze rezygnacja z kuchennych pojedynków obu kucharzy (jeden nadal będzie reklamować dyskont) nie rozpaliła sieci do czerwoności, to kolejne spekulacje i oficjalne ogłoszenie ich zastępstwa już tak. Zaangażowanie prowadzącej z humorem jeden z programów śniadaniowych okazało się strzałem w dziesiątkę.
W ciągu tylko pierwszego tygodnia opublikowano w Internecie 95 artykułów na ten temat. Najważniejsze jest jednak to, że aby uzyskać podobny rozgłos potrzebna by była, według Press Service, inwestycja w reklamę w wysokości 933 tysięcy złotych! Natomiast sklep otrzymał ją całkowicie za darmo. Temat podchwyciły bowiem zarówno strony branżowe, jak i plotkarskie.
To jednak nie wszystko, bo dodać należy szum w mediach społecznościowych. O całej sprawie pojawiło się 531 wpisów (plus 110 tweetów), a nowo powstały profil akcji reklamowej zebrał ponad 170 tysięcy fanów.
Tak czy siak cała ta reklama pokazuje w pełni siłę Internetu jako nośnika reklamowego. Wystarczy wybór właściwej osoby, która jest rozpoznawalna i dobrze się kojarzy, aby sprawić że to Internauci z własnej nieprzymuszonej woli coś rozreklamują. Teraz zaoszczędzone w ten sposób pieniądze dyskont wyda zapewne na spoty telewizyjne, ale wiedzą przynajmniej że warto było przeprowadzić tę zmianę. No i sami widzicie, że nawet nie mając takiego zamiaru również im pomogłem pisząc to.
