„Świat według Kiepskich” emitowany jest już od ponad 16 lat. Serial ten w międzyczasie przeszedł ogromną drogę. Choć nadal jest kultowy to coraz częściej można spotkać się z komentarzami, że najnowsze odcinki są coraz słabsze, nieśmieszne, a część widzów ogląda je ze zwykłego przyzwyczajenia. Zresztą w pewnym momencie można przecież mieć dosyć operowania polskimi przywarami pijaństwem, czy ubóstwem, którego symbolem jest chociażby publiczna prywatna toaleta.
Szczytowe wyniki oglądalności Kiepskich to około 9 milionów widzów (rok 2000). Te wiosenne gromadziły już średnio 1,8 mln, czyli mniej więcej tyle co seria z roku 2010, po której serial znowu zaczął zyskiwać (w 2012 miał przykładowo 2,88 mln). Mimo wszystko na jesieni czeka nas kolejna seria. W jej powstaniu pomagają na pewno stosunkowo dobre zarobki z reklam (ostatnio ponad 18 milionów) i dość zaskakujące informacje, że teoretycznie około połowa widzów to ludzie z wyższym wykształceniem.
Co tym razem zobaczymy? W jednym z odcinków Ferdek założy kabaret i spróbuje swoich sił w roli komika. W innym wraz z sąsiadami szukać będzie szczątków dinozaura i przekonywać, że człowiek pochodzi od gadów. Poza tym postara się o pracę jako kościelny, a na mieszkańców domu przy ulicy Ćwiartki 3/4 czekać będzie wyjątkowa impreza z okazji 10 lecia złomowiska i grzybobranie.
Jak widać absurd za absurdem, ale trudno stwierdzić czy będzie śmiesznie. Wydaje się, że formuła tego serialu zwyczajnie się przejadła i nie pomoże w tym wypadku nawet gościnny występ Tomasza Karolaka. Bowiem Kiepscy wzorowali się przecież na Bundych i podobnie jak w Ameryce prędzej czy później trzeba będzie powiedzieć dość. Wydaje się że ratunkiem byłaby ewentualna zmiana daty emisji, tylko czy warto ryzykować z Kiepskimi w weekend gdy konkurencyjne ramówki są jeszcze silniejsze? No chyba, że do reżyserii wróciłby Okił Khamidow.
