Reklamy telewizyjne przeważnie są bardzo do siebie podobne. Prezentacja jakiegoś produktu, oferty. Uśmiechnięci ludzie, często rodzina, czasem jakieś żarciki i tyle. No i końcówka w zależności od rodzaju tematu, albo przypominająca o lekarzu lub farmaceucie, albo ceną, czy sloganem, albo kierująca przy okazji do jakiejś strony internetowej.
No właśnie ten ostatni temat właśnie mnie zainteresował. Wszystko ze względu na połączenie pomiędzy starymi, a nowymi mediami. No bo co daje poszczególnej firmie wspomnienie o ich stronie internetowej w reklamie telewizyjnej?
Przecież nie ma tu możliwości zmierzenia skuteczności takiego działania. Nie śledzimy linka, nie robimy remarketingu. Wreszcie nic tu nie jest klikalne. Szansa na to, że ktoś po obejrzeniu reklamy w telewizji włączy komputer i wejdzie od razu na stronę uznaję za nikłe.
A jednak taki pomysł jest o dziwo niezwykle często wykorzystywany. Z badań Telewizji Polskiej wynika, że w 30,8 procent wszystkich reklam wyświetlanych u nadawcy publicznego w pierwszym kwartale 2017 i 2018 roku, pojawiała się strona internetowa!
Dokładnie we wszystkich reklamach z produktami dla zwierząt, w 61% spotów usług telekomunikacyjnych, czy 55% reklam z żywnością. Co ciekawe o nowszych sposobach kontaktu z klientami prawie się zapomina. Tylko 0,3% reklam wspomina o serwisach społecznościowych, a mniej niż 2% chce zainteresować widza aplikacją mobilną.
Idąc dalej w 43% reklam ze stroną internetową jej adres mówi aktor lub lektor. Co ma przekonać widza do wejścia na nią. Reszta to pewnie tekst z adresem strony wyświetlony na ekranie (którego najczęściej pewnie nie zauważamy).
Dlatego uważam, że obecność stron internetowych w reklamach telewizyjnych nie ma sensu. Odwraca uwagę od właściwego produktu, który firma chce sprzedać. A obecność nowszych form internetowych w spotach tłumaczę starszą widownią, których aplikacje i portale społecznościowe nie interesują oraz strachem przed przekierowaniem klienta na zewnętrzne adresy internetowe, a nie nasze (jeszcze mniejsza możliwość zmierzenia jakichkolwiek wskaźników sukcesu, czyli wezwania do działania).
Tak naprawdę jest więc tylko jeden logiczny powód obecności stron internetowych w reklamach. Zwykła oszczędność. Firmom nie chce się robić różnych rodzajów reklam dostosowanych do poszczególnych mediów. Zrobią jeden spot, z adresem www, który puszczają i w sieci i w telewizji. A to jest przykre, bo naprawdę przemontowanie kilku sekund nie powinno być tak kosztowne. A w telewizji od Internetu bardziej skuteczne byłoby podanie numeru telefonu, na który chcemy by potencjalni klienci zadzwonili. W skrócie stare media łączmy ze starymi, a nowe z nowymi.

