Sprawa abonamentu znowu wraca – część 2

Poprzednią część skończyłem pytaniem: dlaczego jeśli u nas trzeba płacić mniej to robi to co dwunaste gospodarstwo domowe? Teraz pora na odpowiedź.

Duże znaczenie miały obietnice polityków. W 2008 roku premier Donald Tusk mówił o tym, że abonament jest archaiczny, niepotrzebny i zaraz zostanie zniesiony. W tym samym roku wpływy dla mediów spadły o ponad 18%, czyli logicznie widać ile osób zdecydowało się w związku z tym wyrejestrować odbiornik. Teraz jesteśmy już od dłuższego czasu „mamieni” opłatą audiowizualną, która ma abonament zastąpić. W założeniu ma wiązać się z kosztem od 10 do 15 zł miesięcznie i tym, że zapłacą wszyscy bez wyjątku. Stara się więc przyjąć model niemiecki. Z jednej strony proponowana jest opłata z rachunkiem za prąd i bardziej logiczna za posiadanie jakiegokolwiek sprzętu mającego dostęp do telewizji (również przez Internet, czyli smartfony, zwykłe komórki, tablety, komputery, laptopy itp.). TVP za każdym razem pomysł tej opłaty chwali, gdyż to dałoby mediom publicznym co najmniej 4 razy więcej pieniędzy niż obecnie. A więc patrząc z ich perspektywy jest o co grać.

Lecz powiedzmy sobie uczciwie, data wprowadzenia opłaty audiowizualnej tak szybko się zmienia, że obecnie w nią nie wierzę. Miała być w połowie 2013, od początku 2014, potem czerwca 2014, a już kilka miesięcy jest oficjalnie tworzona, tylko, że nic z tego nie wynika. Moim zdaniem sprawa jest prosta. Nie pozwala na to koniunktura polityczna. Platforma Obywatelska nie zdecyduje się walcząc o głosy, aby teraz wprowadzać nowy podatek, który dotknie miliony wyborców. Zresztą gdyby władza się zmieniła, to też taka opłata nie miałaby możliwości być jedną z pierwszych decyzji nowego rządu. Bo zaczyna się od przynajmniej pozoru spełniania obietnic.

I tak trwamy w statu quo. Ze starą opłatą abonamentową, apelami mediów publicznych, słabą ściągalnością i karami dla osób starszych. Najgorsze jest jednak to, że nie widać obecnie żadnych szans powstrzymania tego impasu. Najbardziej logiczne moim zdaniem byłaby więc propozycja dofinansowania radia i telewizji z budżetu państwa, ale do tego też trudno by było przecież przekonać polityków.