Po tym jak Polsat zakupił prawa do eliminacji do mistrzostw Europy, samego turnieju i eliminacji do następnych mistrzostw świata, Telewizja Polska wystosowała długie oświadczenie, które z punktu widzenia czytelnika wydaje się być bardzo ciekawe.
Podstawą tego oświadczenia jest z jednej strony wykazanie, iż cena za te prawa była zbyt wygórowana. Zaś z drugiej, obrona własna przed widzami, którzy stwierdzą, że nie pokazując spotkań piłkarskiej Reprezentacji Polski nie wypełniają misji. Mówiąc w skrócie dlaczego to telewizji publicznej takie transmisje się należą. Jaka jest w takim razie argumentacja?
Przede wszystkim pieniądze. TVP nie pokaże spotkań reprezentacji, gdyż Uefie zależało na jak największym zysku. Oferta Telewizji Polskiej była więc niewystarczająca, choć jej atutem miało być to, że wszystkie mecze będą dostępne bez dodatkowych opłat. I tu po raz pierwszy TVP się myli. Nie wierzę w to, że ponad 500 spotkań różnych reprezentacji byłoby dostępne na ogólnokrajowych programach. Biorąc pod uwagę zmiany w terminarzu, od kolejnych eliminacji, cały tydzień w Jedynce i Dwójce (ewentualnie innych dostępnych bezpłatnie programach) musiałaby zajmować piłka nożna. A to nie byłoby opłacalne. Zarówno reklamodawcy jak i widzowie po jakimś czasie czuliby się znudzeni. Nawet jeśli te tygodnie wypadałyby tylko kilka razy w roku. Można więc z pewnością powiedzieć, że mecze pojawiłyby się na antenie TVP Sport, który jest kodowany i nie dostępny dla wszystkich.
W oświadczeniu pojawia się też konkretne porównanie. Otóż koszt zakupu praw zaoferowany przez Polsat to połowa tego co w ciągu roku otrzymało TVP z abonamentu. Pokazać ma to ewidentnie nieopłacalność całego przedsięwzięcia. Tyle tylko, że właśnie ze względu na nowy terminarz eliminacji nie można już mówić o dwóch dniach meczowych w ciągu tygodnia. Podział spotkań powoduje, że w ciągu tygodnia jest szansa zobaczyć najlepsze reprezentacje, w niekolidujących ze sobą terminach. Dotychczas nie było możliwości posiadania tylu sportowych kanałów, by wszystkie spotkania rozgrywane o tej samej godzinie pomieścić. Oprócz tego Polsat zdobył prawa nie tylko telewizyjne, ale na wszystkie inne sposoby transmisji (np. urządzenia mobilne, Internet), stąd taż na pewno wyższa kwota wynegocjowana przez UEFA. Poza tym całe eliminacje sprzedawane są jako produkt, który będzie zapewne tak samo dobrze opakowany przez UEFA, jak chociażby Liga Mistrzów. Nie jest więc tak, że każdy kanał kupuje prawa do meczów jednej wybranej reprezentacji, tylko eliminacje jako całość oraz spotkania towarzyskie w terminach FIFA. Dzieląc więc ilość na pieniądze nie zapłacono, aż tak horrendalnie dużo. Dotychczas kwoty były mniejsza, ale każda drużyna mogła sprzedawać swoje spotkania oddzielnie i różnym telewizjom.
Na koniec przedstawione są wszystkie prawa sportowe TVP. Zawierające mistrzostwa świata w piłce nożnej 2014 i 2018, czy chociażby zimowe i letnie olimpiady. Nie jest jednak podane, że większość z tych praw są negocjowane przez EBU, czyli stowarzyszenie europejskich nadawców, do których Telewizja Polska należy. Co oznacza, że jako telewizja publiczna musi te prawa pozyskać, często w cenach niższych niż te rynkowe.
Należy się zastanowić. Skoro bezpośrednim powodem braku reprezentacji Polski w piłce nożnej na antenie TVP jest abonament. To czy naprawdę Telewizja Polska posiadała by ogrom innych praw sportowych, bo byłoby ją na to stać? Oraz czy wtedy TVP Sport byłby kanałem dostępnym bezpłatnie dla każdego? Wydaje się, że nie, bo nasza telewizja publiczna „strzela sobie w stopę” powołując się na przykład Niemiec, gdzie najprawdopodobniej również publiczny nadawca nie kupi praw do tych samych eliminacji i mistrzostw Europy. Niemiecka telewizja publiczna przyznaje, że byłoby to marnotrawienie publicznych pieniędzy. A to przecież Niemcy mają najwyższy procent ludności płacącej, najdroższy w Europie abonament. Skoro więc dla nich ta kwota jest problematyczna, to Telewizja Polska resztą oświadczenia tylko mydli widzom oczy.
