Coraz bardziej zbliżamy się do 28 kwietnia, czyli daty związanej z ostatecznym opuszczeniem przez Telewizję Polską pierwszego multipleksu naziemnej telewizji cyfrowej. Owszem TVP nie opuści go w całości, bo zwycięski (w konkursie) okazał się kanał dziecięcy TVP ABC, ale nie znajdziemy tu już TVP1 w standardowej rozdzielczości. W takim razie dlaczego pozytywna, z punktu widzenia rozwoju, decyzja o pozostawieniu Jedynki tylko w wersji HD może być dla wielu odbiorców problemem?
Chodzi o sprawy sprzętowe. Okazuje się, że nie wszyscy zakupili dekodery w 100% zgodne z naziemną telewizją cyfrową w Polsce. Mam na myśli, najczęściej chiński sprzęt, który radzi sobie z MPEG4, ale już nie z programami HD. Najwięcej takich urządzeń zalało nasz rynek w początkowej fazie cyfryzacji oraz wtedy gdy trwały testy. Natomiast później wrobione w ich kupno były osoby, które zwyczajnie chciały oszczędzić parę groszy i wybierały takie promocyjnie dostępne dekodery.
Problem z odbiorem kanałów HD mają również niektóre tablety i mniejszy sprzęt mobilny, dla którego telewizja miała być tylko jedną z funkcji. Oczywiście można domyślać się jak myśleli ówcześnie producenci, sprzedawcy, czy tez importerzy. Przecież wysoka rozdzielczość będzie dopiero dodatkiem w późniejszej fazie cyfryzacji i obecnie wszystko działa. Sprawdzając sprzęt w domu, klienci także nie widzieli problemu. Tak więc interes się kręcił.
Pierwsze niepokojące sygnały pojawiły się dopiero po optymalizacji miejsca na multipleksie TVP. Ale dopóki działała kopia TVP2 w standardowej rozdzielczości wszystko było po staremu (przypominam, że 15 marca zastąpiła ją Stopklatka tv). Wtedy widzowie nieprzystosowanych do HD urządzeń stracili dostęp do Dwójki (słysząc przeważnie tylko dźwięk). Obecnie jednak to samo stanie się z Jedynką. Miejsce jej kopii na pierwszym multipleksie zajmie Fokus Tv. Oczywiście nie sądzę, aby do tego momentu nadal było wielu cierpliwych posiadaczy niewłaściwych urządzeń, ale jednak sprawa jest na tyle poważna, że oświadczenie wydała Telewizja Polska.
TVP informuje w nim, że jest możliwość zwrotu dekodera lub telewizora, który nie radzi sobie z kanałami wysokiej rozdzielczości. Dokładnie chodzi o urządzenia zakupione od sierpnia 2011 roku do chwili obecnej. To właśnie od podanej wyżej daty zaczęło obowiązywać rozporządzenie Ministra Infrastruktury dotyczące tego jakie wymagania powinien spełniać sprzęt do naziemnej telewizji cyfrowej w Polsce. W takim wypadku Ci, którzy swój sprzęt zakupili przed sierpniem 2011 roku na jakikolwiek zwrot nie mają już szans. Traktowani byli jedynie jako testerzy sygnału, a nie zwyczajni odbiorcy. Ale co z tego skoro nie tylko oni mogą mieć problem ze zwrotem?
Jeśli rzeczywiście zakupiłeś dekoder w okresie, w którym reklamacja powinna być uwzględniona także może nie być łatwo. Choć TVP pisze o podpisie pod dokumentem mówiącym, że kupujący został poinformowany, że kupuje nieprzystosowany sprzęt to w praktyce niewiele który ze sklepów z takiego sposobu informowania korzystało. Przeważnie można było się spotkać z ustawiona gdzieś karteczką o tym, które urządzenie spełnia wymogi, a które nie. Co więcej zawsze można spotkać się z sytuacją, w której sprzedawca będzie się tłumaczył, że przecież informował klienta, ale ustnie. Choć ustawa i TVP w tej sprawie mają pełną rację to obawiam się, że duża część spraw reklamacyjnych będzie trwała długo przed UOKiK’iem, a nawet przed sądem. Większość zapewne odpuści i kupi nowe urządzenie, jeśli już tego nie zrobiła. Tak aby mieć święty spokój i się nie wykłócać, albo co gorsze nie wiedzą o możliwości dokonania reklamacji.
Na koniec ciekawą sprawą jest mobilny dekoder Polsatu. Chodzi o ten pozwalający na odbiór telewizji na smartfonie czy tablecie. On także nie odbiera kanałów HD, jednak tu sprawa jest prostsza. W pakiecie Mobilnej TV znajdują się kopie czterech największych stacji w niskiej rozdzielczości, także żaden z jego posiadaczy nie odczuje problemu. Natomiast przechodzenie programów na HD jest nieuniknione. Już mówi się o tym, żeby wyłączyć większość kanałów SD i zastąpić je wersjami w wysokiej rozdzielczości. Właśnie o czymś takim myśli obecnie m.in. czeska telewizja publiczna.
