Mogło nam się wydawać, że branża reklamowa skorzystała już ze wszystkich, nie zawsze etycznych metod wciskania nam najróżniejszych produktów. Przecież śledzone są nasze ruchy w Internecie, tworzony jest nasz profil (aby było wiadomo co nam oferować), stosowana jest reklama ukryta, a loga marek pojawiają się zarówno w serialach telewizyjnych, filmach, jak i grach komputerowych. Jednak rozwój technologii sprawia, że oto czekają nas reklamy ultradźwiękowe, a dokładnie niesłyszalne dla ucha człowieka.
Zapytacie po co reklamodawcom coś takiego skoro i tak zwyczajnie tego nie usłyszymy? Otóż najważniejsza w tej kwestii jest komunikacja pomiędzy urządzeniami elektronicznymi posiadanymi przez nas w domu. Przecież z samego Internetu korzystamy zarówno w smartfonie, laptopie, tablecie, telewizorze, a coraz częściej również w nowoczesnych urządzeniach AGD. Do tej pory każde to urządzenie mogło zbierać informacje na nasz temat, ale powstawało w taki sposób kilka profili jednej i tej samej osoby (wprowadzając zamęt wśród reklamodawców). Natomiast dzięki ultradźwiękom urządzenia znajdujące się w okolicy skomunikują się ze sobą i pozwolą, aby jeszcze dokładniej było wiadomo co potencjalnemu kupcowi zaproponować (pomoże to nawet, za pomocą głośników w telewizorze, zbierać informacje co oglądamy na teleodbiornikach nie podłączonych do Internetu i na podstawie tego sprawdzić czy któraś z emitowanych reklam zainteresowała nas do wyszukania produktu w sieci).
O sprawie poinformował portal Niebezpiecznik.pl, który postanowił zwyczajnie ostrzec nas przed następstwami takiej reklamy (i chwała im za to). Nie może być przecież tak, że bez naszej wiedzy w tle działa jakaś aplikacja (najprawdopodobniej z SilverPush) i zbiera informacje, za pomocą ultradźwięków, z pobliskich urządzeń elektrycznych, a my nie możemy na to się nie zgodzić (nie ma nawet pozorów w stylu akceptacja polityki Cookies). Szczególnie, że już 18 milionów smartfonów na całym świecie wykorzystywanych jest przez reklamodawców w niecnych celach (jedyna nadzieja na ich powstrzymanie to zapewne bliskie położenie urządzeń różnych osób, które zupełnie różnią się swoimi preferencjami oraz wyłączanie mikrofonów i dźwięku w aplikacjach). Najgorsze jest jednak chyba to, że przyszłość jawi się nam w ciągłej i wszędobylskiej inwigilacji, no ale co mamy robić poza protestami (związanymi z łamaniem praw człowieka), przecież nie przesiądziemy się na czarno-biały telewizor, nie odłączymy Internetu i nie wrócimy do komórek przypominających cegły.
