Facebook to niewątpliwie największy portal społecznościowy na świecie, a w przyszłości największy cmentarz świata (naprawdę są takie dane). Jednak ostatnio to co dotyczy firmy Marka Zuckerberga sprawia, że to do powstania tego cmentarzyska jesteśmy bliżej, noż dalej.
No właśnie kwestia danych osobowych, z których właściciel Facebooka tłumaczył się m.in. przed Kongresem, sprawiła że powstał nowy pomysł, dla zapobiegliwych użytkowników. Płatna wersja. W cenie od 11 do 14 dolarów miesięcznie.
Co miałoby przekonać ludzi z całego świata do wydawania równowartości ponad 50 złotych miesięcznie? Z jednej strony brak reklam (tak reklam, na których do tej pory Facebook najwięcej zarabia). Z drugiej właśnie ochrona danych. Czyli mamy uwierzyć, że jeśli będziemy płacić, to znajdziemy się w elitarnym gronie bezpiecznych użytkowników (co bądź co bądź jest bzdurą, bo pewnie nadal informacje będą zbierane i np. przekazywane służbom).
Powiedzmy sobie szczerze, Facebook istnieje tylko dzięki społeczności. No i cały czas się starzeje. Dla młodych to nie jest portal trendy, ale coś co ewentualnie trzeba mieć, by posługiwać się ze starszyzną w pracy (a życie wieść gdzie indziej chociażby na Snapchacie, czy Musical.ly). Myślenie, że ktoś w obecnych czasach chciałby za niego płacić jest po prostu naiwne. No i wzmaga to przykład bezpłatnego Spotify, w stosunku do płatnego (ilości użytkowników korzystających z darmowej wersji).
Bo w praktyce człowiek to istota prosta. Istota, dla której w większości najważniejsze jest to, że na czymś może oszczędzić i nie musi płacić. To przykre, ale jesteśmy w stanie oddać nasza wolność (dane osobowe) w zamian za bezpłatną usługę. Rozdajemy maile na prawo i na lewo, by coś wygrać i instalujemy z pozoru bezpłatne aplikacje, które śledzą każdy nasz ruch i raportują reklamodawcom. Z płatnego Facebooka skorzysta więc pewnie mniej niż 1% użytkowników. Ale przynajmniej portal się wytłumaczy, że robi coś dla bezpieczeństwa i pewnie o to tylko w tej całej akcji chodzi.

