Bardzo rzadko mamy okazję dowiedzieć się jaka jest oglądalność stacji telewizyjnej Ojca Tadeusza Rydzyka. Powód tego jest prozaiczny. Kanał ten nie ma umowy z Nielsenem, który taką oglądalność w naszym kraju bada (co biorąc pod uwagę zastrzeżenia Telewizji Polskiej do ich telemetrii, w przypadku TRWAMu powinno w ogóle nie dziwić). Wreszcie mamy jednak dokładne informacje, dzięki rocznemu sprawozdaniu Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.
Przypomnijmy, że z badań ankietowych zleconych przez TRWAM 2 lata temu wynikało, że ich oglądalność to gigantyczne 9,14 mln widzów. W praktyce jednak u Nielsena stacja ta nigdy do takich liczb nie doszła. W 2014 roku średnia wyniosła 53 tysiące, w 2015 rekordowa oglądalność pojedynczej emisji w tej stacji to ponad 132 tysiące widzów. A jak jest teraz?
Jeszcze gorzej. Średnia na rok 2017 to 37,4 tysiąca. Spadek o prawie 1/3 (w 2016 51,3 tysiąca). Udziały w rynku telewizyjnym także nie nastrajają do optymizmu. Było 0,52 procenta, jest 0,21.
Ogólny marazm, co oznacza że tylko cztery najnowsze stacje z ósmego multipleksu (słabo promowanego i nie odbieranego przez wszystkich naziemnych telewidzów), a także Eska TV i TVP Kultura mają w dvb-t gorszą oglądalność od TV TRWAM (który został wyprzedzony chociażby przez TVP Historię). Co jeszcze ciekawsze większe straty oglądalności od Trwamu zanotowały tylko największe kanały TVP2 (-0,45 % udziałów), Polsat (-0,54%), TVN (-0,5%) i TVP1 (-1,15%). Tylko że one miały z czego tracić.
Przyszłość TV TRWAM nie jest więc taka różowa. Tak naprawdę dobrym pomysłem nie jest też druga stacja dla młodzieży. No dobrze, ale dlaczego takie spadki? Jak dla mnie powód jest prozaiczny. W czasach rządów Platformy widzowie niezadowolenie to tu szukali właściwego dla siebie programu informacyjnego. Teraz gdy mówi się o propagandzie w TVP wolą Wiadomości od bardziej budżetowego serwisu TRWAMu.

