Andrus nami zakręci

Andrus nami zakręci

TV4 coraz ambitniej podchodzi do swojej ramówki i walki o medialny tort. Kiedyś stacja powtórkowa i satelicka Polsatu, coraz bardziej staje się indywidualnym tworem. A wszystko dzięki temu jak bardzo tracą największe stacje, a zyskują tematyczne. W końcu każdy zysk całej grupy medialnej jest ostatecznie plusem.

No dobrze, to po tym początkowym wyjaśnieniu przejdźmy do powodu powstania tego artykułu. A jest nim nowe show na antenie TV4. Chodzi o Ja cię kręcę, gdzie prowadzącym będzie Artur Andrus. A nadawca robi wszystko, by ta propozycja była sukcesem przyszłej ramówki. Ustawił nawet premiery na Boże Narodzenie i dwa dni świąt. Czyli czas gdy wszyscy oglądamy powtórki, Kevina, albo kolejne koncerty kolęd!

Całość powstaje na podstawie włoskiego formatu La corrida. I choć być może w Polsce niewiele to mówi, to tak naprawdę mówimy o chronologicznie pierwszym talent show. La Corrida wystartowała jeszcze jako audycja radiowa w 1968 roku! Do telewizji przeniosła się w 1986 roku i została tam przez lata. Emisję owszem zakończono w 2011, ale w tym roku program wrócił i to z tematycznego Canale 5 do głównego Rai1.

No dobrze, ale na czym Ja cię kręcę ma polegać. Producenci zapowiadali castingi mówiąc o osobach, które charyzmatycznie zaprezentują się na scenie. I rzeczywiście chodzi o jak najlepsze zaprezentowanie swojej pasji przed telewidzami i publicznością. W oryginalnej wersji w odcinku występuje 10 uczestników. Jest to więc rywalizacja na piosenki, wierszyki, tańce, no ogólnie przaśna zabawa.

Jednak to publiczność jest tu najważniejsza. To ona ocenia i podobnie jak kiedyś w Od przedszkola do Opola, po prostu klaszcze gdy występ im się podoba. Gorzej jeśli uczestnik nie trafi do ich gustów. Wtedy zaczyna się gwizd, tupanie i korzystanie z udostępnionych im przez producentów przedmiotów, które tylko w śmieszny sposób zwiększają tumult.

To właśnie ta najważniejsza część decyzji publiczności bywała najbardziej krytykowana. W końcu bardzo łatwo można uczestnika upokorzyć. Nie dać mu szans i zrobić z niego pośmiewisko. Szczególnie, że w show startowali często Ci, którym zależało tylko na pokazaniu się, a producenci wybierali ich by wzbudzić sensację, wiedząc że talentu za wiele nie mają.

Format La Corrida był pokazywany już we Francji i w Hiszpanii, gdzie wielkiego sukcesu nie zrobił (w tej drugiej wytrzymał dwa lata, ale było to przecież 1995-1997). TV4 robi więc z Polski w zasadzie dopiero trzeci zagraniczny rynek, dla tego programu. I to jest to czego chyba boję się najbardziej.

Trochę przykre, że do polskiej telewizji trafia coś po tylu latach i to z naprawdę specyficznych telewizyjnie Włoch. Coś co jest przaśne i mogło być zabawne w latach 90-tych niekoniecznie musi być śmieszne obecnie. Do tego dochodzi postać Artura Andrusa. W wersji oryginalnej to prowadzący dzięki swojej autoironii i żartom ratował część odcinków. Tu mam co do tego lekkie wątpliwości.

No ale cóż. Pożyjemy zobaczymy, bo sam pomysł emisji aż pięciu odcinków w Święta może wywindować show w wynikach oglądalności. Choć wydaje mi się, że to nadal Policjantki i Policjanci będą najpopularniejszym programem TV4 w historii.