Wielki Brat znowu patrzy

Wielki Brat znowu patrzy

Janusz Dzięcioł, Manuela, Klaudiusz, Gulczas, Frytka, Yyyreek, czy Jola Rutowicz. Pamiętacie? Przecież to gwiazdy pierwszego formatu. Osoby, które znikąd stały się celebrytami. Ludźmi rozpoznawanymi na ulicy, których życiem interesują się miliony. A wszystko tylko dzięki niemu. Wielkiemu Bratu.

Oglądalność? Przynajmniej na początku niezła (kolejno 4,5 miliona, 3 mln, 2,2 mln, a potem już 0,5 i 0,3 mln choć na mniej popularnym TV4). Kontrowersje? Zawsze (przecież pierwszą edycję KRRiT ukarała grzywną za przemoc i niemoralne zachowania). Historia? Tak to historia światowej i polskiej telewizji, a od pierwszej edycji zaraz minie 18 lat.

No właśnie. Wielki Brat wchodzi w pełnoletność i w zamian wraca do naszej telewizji. Owszem nie do kolebki tego programu, czyli TVNu, ale siostrzanego TVN7. Od ostatniej edycji czekaliśmy trochę mniej, ale jednak wciąż 11 lat. To szmat czasu, w którym wszystko się zmieniało. Zarówno świat, media, jak i ogólna sytuacja społeczna.

Owszem mamy modę na wielkie powroty programów telewizyjnych. Coraz to kolejne produkcje wracają cieszyć widzów, ale jeśli chodzi o Wielkiego Brata to mam spore wątpliwości. Zgadzam się, że wiele zagranicznych stacji wciąż pokazuje Big Brothera, ale dla Polaków ten format może być już za stary.

Kogo ma fascynować podglądanie zwykłych ludzi gdy w Internecie szaleją tzw. patostreamerzy, odwalający o wiele większe sensacje i zakochani są w nich młodzi ludzie? Kto będzie czekać lub dopłacać jak kiedyś do wersji bez cenzury, gdy w Internecie za darmo są o wiele gorsze rzeczy? Jak przekonać do siebie widzów, którzy również widzieli już wszystko od Rolników szukających żony, przez Śluby od pierwszego wejrzenia, aż do już nie długo reality show o uchodźcach?

To są pytania, z którymi zmierzą się zapewne producenci Wielkiego Brata. Muszą przecież przygotować wyjątkową obsadę ludzi, którzy każdemu się spodobają, atrakcyjne zadania i wziąć się za porządną promocję programu jeśli emisja na TVN7 ma przynieść sukces. A jeśli przyniesie to okaże się, że po prostu się nie znam.