Znawcy muzyki i krytycy przecierają zapewne oczy ze zdumienia. Oto Telewizja Polska oficjalnie zapowiedziała organizacje i transmisje nowego festiwalu muzyki, tym razem w Kielcach. No i nie byłoby w tym nic dziwnego, biorąc pod uwagę dawne plotki o problemach z Opolem, gdyby nie charakter całej imprezy, który zmienił się o 180 stopni.
Z zapowiedzi wynikało dość jasno. Na zeszłorocznej konferencji prasowej prezes TVP Jacek Kurski mówił o festiwalu z muzyką często pomijaną. Tzw. alternatywną, w której skład miał wchodzić hip-hop, rock i pop alternatywny, news soul, new jazz, czy electropop. Założenie znakomite, biorąc pod uwagę misję Telewizji Polskiej i wprowadzenie czegoś nowego, różnorodnego, czego wcześniej nie było.
Niestety od tego czasu wiele się zmieniło. Telewizja Polska po prostu zamiast podejmować ryzyko i drżeć o słupki oglądalności, poszła po najmniejszej linii oporu. 7 i 8 września tego roku w Kielcach odbędzie się festiwal muzyki tanecznej. Żeby być jeszcze bardziej dokładnie mówimy o niezwykle popularnym w naszym kraju disco-polo!
Disco-polo jak każdy chyba wie z muzyką alternatywną nie ma za wiele wspólnego (dobrze że chociaż biletów nie sprzedawano na to wydarzenie z wyprzedzeniem). Zamiast więc czegoś misyjnego i dla publiczności o dość specyficznych gustach, mamy główny nurt, wraz z założeniem, że przynajmniej ludzie przyjdą lub obejrzą.
Jest to przykre, choć z drugiej strony zrozumiałe, biorąc pod uwagę to, że od czasu piłkarskich Mistrzostw Świata, telewizyjna Jedynka notuje rekordy najgorszej oglądalności (być może w historii). Tak więc czasy gdy TVP nie przejmowała się oglądalnością, a robiła swoje, minęły. No i to jest najgorsze pamiętając o założeniach telewizji publicznych. Te zwyczajnie powinny stawiać wyżej pewne wartości, a na pewno nie komercję i to co na pewno dobrze się sprzeda lub w ciemno odniesie sukces.

