Ameryka jest jakaś taka inna. Szczególnie jeśli chodzi o piłkę nożną. Ta jest pewnie dopiero czwartą najpopularniejszą dyscypliną sportu w USA (co pokazuje fatalna oglądalność Mistrzostw Świata bez reprezentacji tego kraju). To powoduje oczywiście inne konsekwencje. Podejmowanie prób, by przekaz z meczu był jak najbardziej atrakcyjny dla postronnego widza.
Do tego dochodzą standardy dziennikarstwa w USA i nowoczesne technologie i powstają takie kwiatki jak bramkarz udzielający wywiadu podczas meczu! Tak to nie żart. Właśnie do takiej sytuacji doszło podczas niedawnego meczu gwiazd ligi MLS z Juventusem.
Golkiper z Ameryki miał więc słuchawkę w uchu dzięki której słyszał komentatorów meczu (mam nadzieję, że nie cały czas, bo to pewnie by była udręka dla jakiegokolwiek skupienia się na grze), no i schowany mikrofonik, dzięki któremu mógł odpowiadać na pytania. Rzeczywiście z systemu skorzystano, co nie zmienia faktu że kilka minut później po wypowiedzi Juventus zdobył gola.
Co jest moim zdaniem najbardziej absurdalne w tej całej sytuacji? Że USA tak przecież nie przepadające za piłką, chcą być pionierem i wprowadzać do niej nowości. Nowości, które nie mają nic wspólnego z duchem gry i nowości na które wpaść mogliby tylko oni. Bo naprawdę nie wyobrażam sobie konkursu rzutów karnych podczas których jeden bramkarz rozmawia z widzami telewizji z jednego kraju, a drugi z drugiego, a w międzyczasie broni strzały przeciwników.
Do tego to nie pierwszy taki pomysł, który zrodził się w USA. Rok wcześniej mieliśmy kamerkę sędziego i to z jego perspektywy można było śledzić fragmenty spotkania. To już jest trochę bardziej logiczne, ale wciąż atrakcyjne z punktu widzenia realizatora obrazu z transmisji, niż kibica, widza, czy piłkarza. Może więc warto, żeby USA dało sobie spokój, bo jak tak dalej pójdzie to takie nowinki jeszcze nam wprowadzą na współorganizowane przez nich Mistrzostwa Świata. A mi naprawdę już Var, czy goal line technology wystarczy.

