Powiem szczerze, polubiłem program „Gogglebox” emitowany na TTV. Na czym on polega? Otóż różne rodziny (które wcześnie zgłosiły się do udziału) nie robią nic nadzwyczajnego, tylko oglądają telewizję. Dzięki czemu mamy okazję poznać prawdziwe opinie widzów na temat tego co polskie stacje pokazują.
Sam pomysł takiego programu zrodził się w Wielkiej Brytanii. W marcu 2013 roku „Gogglebox” zaczęła pokazywać telewizja Channel 4. Bardzo szybko zdobył on ogromne uznanie nie tylko telewidzów, ale też krytyków. Czego potwierdzeniem jest prestiżowa nagroda BAFTA.
Największym plusem programu jest jego prostota. Wystarczy bowiem jedna kamera ustawiona w kilku mieszkaniach. Jednak nie jest ona skierowana na ekran telewizora, a sprawia wrażenie jakby to teleodbiornik oglądał swoich właścicieli. Uczestnicy otrzymują zapewne listę programów jakie mają danego tygodnia obejrzeć i zwyczajnie komentują to co widzą.
Nie robią więc niczego skomplikowanego, tylko to co znaczna większość telewidzów. Przecież tak naprawdę każdemu zdarzyło się coś powiedzieć np. na temat fryzury gwiazdy, jej ubioru, zachowania, albo włączył program po którym czuł obrzydzenie. A jeśli dołożyć do tego jeszcze to, że Polacy są mistrzami w narzekaniu, to mamy gotowy materiał, który pozwoli wielu zainteresować. Poza tym dochodzi też do sprężenia zwrotnego, no bo oglądając „Gogglebox” to widzowie zaczynają komentować ludzi w zasadzie takich samych jak oni.
Program zainteresuje też wszystkich badających oglądalność. Sam pisałem o tym, że obecne sposoby pomiaru nie są do końca dokładne. Chodzi głównie o ilość telemetrów w stosunku do mieszkańców naszego kraju (pomimo, że badane rodziny wybierane są według cech demograficznych społeczeństwa). Z takich badań wiemy jednak tylko co Polacy oglądają, a nie jak to co widzą oceniają. Tym zajmują się dopiero bardziej dokładne i droższe badania (Internetu w to nie mieszam, bo w zasadzie wszystkie komentarze są tam negatywne). Oczywiście „Gogglebox” nie jest też idealny. Często bowiem badani inaczej zachowują się jeśli mają przed sobą włączoną kamerę. No i tak naprawdę w programie widzimy tylko kilka rodzin (z montowanymi fragmentami wypowiedzi). Jednak to nie zmienia faktu, że ma on duży potencjał.
Stacja TTV wykupiła prawa do polskiej edycji „Gogglebox” na trzy lata. Tym samym wiele przed nami. Ja osobiście czekam na wersję sportową. Oczywiście był już fragment z meczu finałowego siatkarzy, ale w tym wypadku mieliśmy same pozytywne emocje. Ciekawe byłoby na pewno pokazanie reakcji uczestników programu np. na mecz piłkarskiej Ekstraklasy. Być może potrzebne by było cenzurowanie wielu wypowiedzi, ale Ci którzy windują coraz wyższe ceny za prawa do naszej ligi zrozumieliby jej mankamenty. A widok mógłby być jeszcze ciekawszy od kompilacji Pana Zdzicha.
