Milionerzy z Gwiazdami

oglądalność

Około 1,8 miliona widzów. Tyle osób ogląda teleturniej Milionerzy. Teleturniej, który wrócił po latach i sprawił, że wciąż kochamy programy w których przy użyciu swojej wiedzy można wygrać pieniądze. To potwierdza ilość teleturniejów, które nagle pojawiły się również w stacjach konkurencyjnych. Jednak czy czasem pewne odcinki nie wydają wam się podejrzane.

Mam na myśli te z udziałem gwiazd. Od początku istnienia Milionerów nie było ich wiele. Ale ostatnio stają się o wiele częstsze. Także po mikołajkowych Milionerach z gwiazdami „Listów do M”, mieliśmy właśnie walentynkową edycję z przedstawicielami serialu „Diagnoza” i filmu „Podatek od miłości”.

No właśnie. Już czytając poprzedni akapit, pewnie domyślacie się o co mi chodzi. Zawsze gwiazdy filmów i serialu produkowanych przez TVN. Taka dodatkowa reklama zwiększająca ich oglądalność. Lokowanie serialu lub filmu w teleturnieju. W pewnym sensie genialne.

Oczywiście są i pozytywy takiej akcji. Wygrane pieniądze są przecież przekazywane na Fundację TVN. Także wszystko dzieje się w szczytnej sprawie. Tylko warto zastanowić się nad tym czy w dłuższej perspektywie czasu większa ilość odcinków specjalnych nie sprawi mimo wszystko odpływu widzów.

Pewne fragmenty takich odcinków wyglądają prawie tak jakby były wyreżyserowane. Wręcz banalne pytania (albo ewidentnie naprowadzające na ostateczną decyzję odpowiedzi), o których zwykli uczestnicy mogą marzyć. Długie zastanawianie się gwiazd i wzajemne drażnienie, że niby nie wiedzą, albo myślą o czymś innym. Plus trochę żartu (jak to gdy Bartosz Węglarczyk pod telefonem ostatecznie nie powiedział co jest poprawną odpowiedzią) i przynajmniej gwarantowana suma 40 tysięcy.

Z góry wiemy, że to gra na cel charytatywny. Można więc przecież po prostu przekazać pieniądze Fundacji bez całego anturażu. Bo o ile normalne odcinki Milionerów ogląda się z przyjemnością, to te specjalne po prostu budzą mieszane uczucia. Gdyby chociaż gwiazdy nie były awizowane jako te z filmów, czy seriali stacji, albo odpowiadały samodzielnie, a nie w parach, to może bym to zrozumiał.