Polsat pomoże szkołom

Podobnych programów mieliśmy w naszej telewizji już mnóstwo. Widzieliśmy jak specjalistka od restauracji ratuje knajpy, styliści pomagają nierozgarniętym fryzjerom, a niedokońca przygotowana perfekcyjna pani domu odwiedza hotele popadające w ruinę. Czym więc różni się od nich nowy format, który jesienią zagości na antenie Polsat Cafe?

Przede wszystkim ma misję wręcz społeczną. Każdy z nas wie jak wyglądają obecnie szkolne sklepiki. Dyrekcje wielu szkół zgadzają się na to by najmłodszych faszerować fastfoodem. Uczniowie zamiast wybierać smaczne sałatki, domową kuchnię, czy zdrowe produkty bez konserwantów muszą decydować się na frytki, chipsy, albo inne wysokokaloryczne batony, których skład przypomina tablicę Mendelejewa (niekończąca się ilość smakołyków E). Albo co gorsza jest to ich własna decyzja, bo rodzic ich nie pilnuje, a przecież to tak dobrze smakuje.

Polsat postanowił to jednak zmienić. „Stołówkowe rewolucje” mają rozprawić się z tym problemem raz na zawsze. Prowadzący Grzegorz Łapanowski (znany chociażby z bycia jurorem „Top Chef”) odwiedzać będzie kolejne szkoły i porozmawia z dyrektorami, sklepikarzami i kucharzami, wszystko dla dobra naszych dzieci.

Choć złośliwi stwierdzą, że to tylko ściągnięcie gotowego pomysłu od telewizji brytyjskiej (tam jedzeniem w szkołach zajął się Jamie Oliver) to jakoś do tej pory żadna inna stacja w Polsce nawet o tym problemie nie pomyślała i nie spróbowała go rozwiązać.

Warto więc pochwalić Polsat, który widocznie zauważył, że wprowadzanie do ramówki programów mających na celu pomoc zwykłym ludziom się opłaca (wystarczy spojrzeć na zarobki i oglądalność „Nasz nowy dom”). Pozostaje tylko mieć nadzieję, że ostatecznie „Stołówkowe rewolucje” trafią na główną antenę Polsatu, a nie tylko do kobiecego kanału tematycznego Cafe. Gdyż tak ważną kwestię należy możliwie jak najbardziej nagłośnić.