Do tej pory śmiałem się z jednej z wielu scen Mody na sukces. Dokładnie tej, w którym do serialu wraca jedna bohaterka, którą uśmiercono parę lat wcześniej. Tak zostaje wykopana z grobu po takim czasie i dalej żyje. Jednak czytając doniesienia prasowe można powiedzieć ponownie, że „Polacy nie gęsi, a swój język mają”.
W zeszłym roku z najpopularniejszym i wciąż bijącym oglądalność, serialem M jak Miłość pożegnał się aktor Andrzej Młynarczyk. Jak to często bywa w takim przypadku scenarzyści przygotowali śmierć granego przez niego bohatera. I tak Tomek został śmiertelnie zraniony podczas bójki.
Wydawało się więc, że sprawa jest jasna. Aktor i bohater nie wrócą. No bo jak. Przecież to już nie sztuczka, z nieemitowanego już Klanu, gdzie dawno temu zmiana aktora wyglądała tak, że ktoś zniknął i został znaleziony po operacji twarzy. Scenarzyści musieli więc wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności.
No i wymyślili ducha! Wdowa Asia wpadnie w depresję, a odwiedzać ją będzie, chyba terapeutycznie, duch zmarłego męża Tomka. Producenci argumentują takie zmiany w scenariuszu, jak odpowiedź na tęsknotę fanów serialu za Tomkiem. No i depresja to przecież wdzięczny temat, by pociągnąć dalej wątek grany przez Barbarę Kurdej-Szatan.
Żeby nie było Tomek nie zmartwychwstanie. Asia będzie jedyną osoba w serialu, która będzie widzieć zjawę. No dobra widzieć jeszcze będą widzowie i to już na jesieni (bo trwają obecnie nagrania tych wyjątkowo ciekawych scen).
Tak czy inaczej pomysł genialny. Pomyślcie sobie ile jeszcze bohaterów w podobny sposób mogłoby wrócić do M jak miłość. Ba można by było stworzyć zupełnie inną serię tylko z aktorami, którzy odeszli z programu, a teraz grają duchy. Tylko ile razy można dać się nabić w butelkę.

