Na całym świecie istnieją różne sposoby na odcinanie obywateli danego kraju od zagranicznych źródeł informacji. Oczywiście najostrzejsza jest Korea Północna. Gdzie monopol mają media publiczne, a telewizory i radia blokady oraz plomby uniemożliwiające odbiór stacji z Południa. W innych państwach nakazuje się zdejmowanie anten satelitarnych (np. Iran) lub ustawianie ich tylko na wybrane pozycje satelitarne (bywało tak chociażby na Ukrainie), albo kontroluje się Internet (np. Chiny). Jednak teraz w Rosji sytuacja jest jeszcze inna.
Powoli z rosyjskiego rynku zaczynają znikać zagraniczni nadawcy. Pierwszy ogłosił to amerykański CNN. 31 grudnia stacji tej nie zobaczą już użytkownicy telewizji kablowych. O ile na początku informacja ta wielu zaskoczyła i nie było wiadomo o co chodzi. Teraz wszystko jest jasne, a następna w kolejce do odejścia jest brytyjska BBC.
Po raz kolejny zmian dokonał rosyjski regulator rynku. Obecnie, aby nadawać w kraju Władimira Putina należy posiadać lokalną koncesję, a wszystkie media mogą mieć tylko 20% kapitału zagranicznego. Czyli w skrócie CNN musi być rosyjską, a nie zagraniczną stacją. Oczywiście żaden z zachodnich nadawców na to w zasadzie nie ma szans. Tym samym Rosja coraz bardziej zamyka się w informacjach tylko z państwowych programów.
Do tej pory CNN w sprytny sposób omijał obowiązujące prawo. Nadawał ale za pośrednictwem innych stacji, mających rosyjską koncesję. Najpierw korzystano z „24 kanal”, a ostatnio z „Pierec”. Co więcej właściciele amerykańskiego giganta wierzą, że uda się jeszcze wypracować inne rozwiązanie.
Dotychczasowe koncesje stacji zagranicznych są unieważniane. Zaś ich nadawanie uznaje się za niezgodne z prawem. Podobna sytuacja jest ze wspomnianym BBC. Jednak tutaj nadawca twierdzi, że emisja odbywa się całkowicie legalnie i nie ma czego się obawiać.
Przypomnijmy, że w naszym kraju również z telewizji kablowych zniknęło wiele stacji zagranicznych. Po pierwsze wiązało się to z powstawaniem coraz większej ilości kanałów w języku polskim (głównie tematycznym), a po drugie zaczęto wymagać podpisywania umów na emisję (od tego czasu nie widziałem w kablówkach np. włoskiej Rai).
Jednak w niczym nie przypomina to rosyjskiej sytuacji, w której już niedługo jedynym medium informacyjnym będzie Rossija 24 i Life News. Dobrze, że mieszkańcom Rosji zostaje jeszcze Internet i telewizja satelitarna. No, ale większość z nich nie będzie miała przecież nawet ochoty kombinować z odbiorem.
