Wiecie jak to jest przez ponad rok oszukiwać wszystkich dookoła i na własną rękę stwarzać artykuły na podstawie tego co nigdy się nie wydarzyło? Dokładnie w taki sposób działał Juan Thompson, jeden z dziennikarzy amerykańskiego serwisu Internetowego „The Intercept”. Działał bo wreszcie ktoś odkrył tę wielką mistyfikację, przez co tajemniczy autor pożegnał się z pracą.
Całą historię należy zacząć od tego, że „The Intercept” powstało w lutym 2014 roku i szczyci się niezależnym od nikogo dziennikarstwem (choć stworzył ich twórca eBaya), które patrzy na ręce władzy, odkrywa afery w wielkich korporacjach i śledzi wszystkie możliwe próby łamania prawa. Problem w tym, że gdzieś w tym idealizmie redakcja serwisu się zagubiła, gdyż zapomniano zadbać o własną uczciwość.
Juan Thompson został zatrudniony w „The Intercept” w listopadzie 2014 roku i przez ten ponad rok znajdował się wśród autorów portalu. Jego praca dziennikarska jednak znacznie różniła się od tego jak działają inni. Otóż ten Pan potrafił stworzyć news z niczego. Wyczarować historię, w którą wielu mogło uwierzyć, a jakby tego było mało chronić swoje źródło informacji.
Pan Thompson miał wszystko przemyślane. Potrafił zakładać fikcyjne konta poczty e-mail, z których później odpowiadał na zadane przez siebie pytania. W taki sposób zyskiwał wyjątkowe cytaty potwierdzające jego tezy od osób, które albo nie istnieją, albo nigdy z reporterem nie rozmawiały. Stworzył nawet konto swojej szefowej na Gmailu.
Obecnie redakcja tłumaczy się za artykuły swojego byłego dziennikarza i wprowadza do nich zmiany. Natomiast główny twórca wielkiej mistyfikacji broni się wysyłając listy do innych mediów. Znajdziemy w nich wzruszającą historię o tym, że jest chory na raka jąder, a całą historię nazywa kopaniem leżącego (swoją drogą treść listu już czterokrotnie się zmieniała, stąd trudno uwierzyć w uczciwość zwartych w nim słów).
Brakuje tylko informacji o tym, że to wszystko to rasistowskie ataki w jego kierunku. Dlaczego? Bo jest czarnoskóry i prowadził już na jednym z portali społecznościowych krucjatę przeciwko plagiatom stworzonym przez białych dziennikarzy. Poza tym jego największą mistyfikacją był tekst o mordercy z Charleston, który zrobił to podobno wtedy gdy dziewczyna rzuciła go dla czarnoskórego (opowiadać o tym miał anonimowy kuzyn). Zaś historia szybko trafiła do innych mediów.
Dopiero po tej całej sprawie redakcja ma bardziej dokładnie sprawdzać swoich reporterów. Warto jednak się zastanowić czy na świecie nie ma więcej takich ludzi jak Thompson? W dobie mediów społecznościowych i wszędobylskiego Internetu, wszystkie informacje rozprzestrzeniają się zatrważająco szybkim tempie. Jeśli jedna redakcja jakiegoś artykułu nie opublikuje to będzie już na to za późno, gdyż temat sprzątnie im ktoś inny. W taki sposób spada znaczenie całego dziennikarstwa, gdyż liczy się szybkość lub ilość, a nie jakość. Dlatego będąc uważnym czytelnikiem należy zawsze sprawdzać więcej źródeł, nie wierzyć od razu wszystkiemu co zostanie opublikowane i mieć w głowie to jak łatwo można zostać oszukanym przez te czy inne media.

