Starsi Panowie w Azji

Starsi Panowie w Azji

Wakacje w pełni. Co oznacza z jednej strony sezon ogórkowy z małą ilością ciekawych tematów, a z drugiej przymiarki do nowych jesiennych ramówek największych telewizji w kraju. Jak to zwykle bywa w takim wypadku rywalizacja będzie zawzięta, a skoro w jednej stacji jakiś format się sprawdza, to konkurencja tylko szuka na rynku czegoś podobnego.

Niewątpliwie jednym z ostatnich sukcesów TVN był program Azja Express. Gwiazdy ścigające się po różnych krajach tego kontynentu zainteresowały miliony widzów i Internautów, którzy komentowali ich najróżniejsze teksty i wpadki. Powstały więc dwa sezony, a do tego dokoptowano równie emocjonujący Agent:Gwiazdy.

W związku z tym Polsat mógł czuć się stratny. Nawet Taniec z Gwiazdami zaczął przecież tracić widownię. No to mamy odpowiedź. Również w Azji pojawiła się ekipa filmowa Polsatu. No i gwiazdy (całkowicie męski skład i z dość wysoką średnią wieku).

Dokładnie chodzi o format Better Late then never (w naszej wersji Lepiej późno niż wcale). W nim podstarzałe gwiazdy jadą na zagraniczną podróż życia. A na niej poznają kulturę danego kraju, no i po prostu są śmieszni. W oryginalnej wersji amerykańskiej (format jest w ogóle z Korei Południowej) publika była zachwycona (przynajmniej w pierwszym sezonie, a nie drugim, który nagrywano w Europie).

No i tak w Polsce postawiono na Karola Strasburgera, Władysława Kozakiewicza, Krzysztofa Handke i Piotra Polka. Do tego ich młodszy przewodnik Rafał Masny znany z Internetowego Abstrachuje. Może więc być ciekawie.

Głównie dlatego, że telewizja to głównie osoby starsze i starsi widzowie. Mówimy więc w większości o gwiazdach wybranych specjalnie dla nich. Jak wszystko wyszło okaże się już na jesieni. Bo jedynym problemem tego formatu z punktu widzenia Polsatu jest chyba to, że całość ma tak mało odcinków (5-6 w oryginale). No chyba, że po prostu nikogo takie podejście do podróżowanie nie rozśmieszy.