Telewizja rosyjska wybiera prezydenta AD 2042

My jesteśmy już na finiszu kampanii wyborczej. W najbliższą niedzielę udamy się do urn i zagłosujemy w pierwszej turze na naszych faworytów w walce o stołek prezydenta. W tym samym czasie w Rosji do wyboru nowego prezydenta jest daleko. Władimir Władimirowicz spokojnie rządzi sobie kolejną kadencję, a jak była taka potrzeba to tylko zamienił się rolami z Dmitrijem Miedwiediewem i dalej mógł być u władzy. Co więcej kto nie pamięta tych wspaniałych wyników ze 140% poparciem.

Czy istnieje więc szansa, że sytuacja w Rosji się zmieni, a Putin straci władzę? Obecnie na pewno nie. Jest bowiem obiektem kultu (także dosłownie bo istnieje jego kościół) i carem XXI wieku. Osobą, która pozwala zwykłym Rosjanom znowu poczuć dumę narodową i spełnić ich wielkie ambicje mocarstwowe (szanując przy okazji tradycję). Nie przeszkadzają mu żadne krytyczne głosy z Zachodu, czy szybko zapominane protesty opozycji (zresztą często w dziwny sposób znikającej). Najciekawsze jest jednak to, że nawet piosenki z pozoru satyryczne mające za zadanie uderzyć w Putina (np. chcę takiego męża jak Putin) zostają zupełnie inaczej zrozumiane przez społeczeństwo i przyjmowane na serio (wynik badań: co piąta Rosjanka by chciała).

Obecnie jedyną nadzieję w kwestii zmiany władzy daje telewizja Dożd. Tak, to ta sama niezależna stacja, którą usunięto zarówno z ofert operatorów kablowych i satelitarnych w Rosji, jak i wyrzucono z siedziby (musiała nadawać z prywatnego mieszkania). Wszystko z powodu jednej ankiety Internetowej z pytaniem: „Czy Leningrad trzeba było oddać, żeby ocalić setki tysięcy istnień ludzkich?”. Teraz kanał kontratakuje i na własną rękę szuka następcy Putina.

Mimo wszystko dziennikarze stacji są realistami. Twierdzą, że ich kandydaci mają szansę dopiero w 2042 roku. Dlaczego? Bo według nich Putin będzie wtedy za stary na władzę (ma mieć 90 lat). Każdy chętny do wzięcia udziału w tym ciekawym eksperymencie musi być urodzony już po rozpadzie Związku Radzieckiego dokładnie między 1991, a 1996 rokiem (co pokazywać ma jego niezależność i zupełnie inny, nowoczesny styl myślenia). Jeśli spełnia te kryteria wystarczy, że wyśle maksymalnie minutowy spot z reklamą swojej osoby. Całość ma znamiona reality show, gdyż wybrani w dalszym etapie kandydaci będą brali udział w wykładach ze specjalistami i będą wręcz szkoleni do bycia idealnym prezydentem.

Sam pomysł jest ciekawy, ale trudno przewidzieć jak zareaguje na niego sam Putin. Teoretycznie może być przecież prawie nieśmiertelny jak Fidel Castro, który w końcu i tak oddał władzę bratu (Władimir musiałby raczej pójść w dynastię i postawić na swoje dzieci). A nam Polakom zostaje wziąć udział w swoich wyborach i może przekonać kogoś związanego z naszym krajem do wzięcia udziału w projekcie (w końcu może udadzą nam się odświeżone Dymitriady), albo po prostu liczyć że młodzi kandydaci będą nam bardziej przyjaźni.