Zakaz palenia w telewizji?

Od 15 listopada 2010 roku obowiązuje zakaz palenia papierosów w miejscach publicznych. Mimo to najbardziej komentowanym w tym tygodniu tematem dotyczącym telewizji był udział Adama Michnika w programie „Tomasz Lis na żywo”. Czy w takim razie telewizja publiczna nie jest miejscem publicznym?

Jeśli myślicie, że kwestia palenia papierosów na antenie to problem w miarę współczesny, to zwyczajnie jesteście w błędzie. Ten sam problem w Polsce został zauważony już na przełomie lat 60-tych i 70-tych. Wtedy palenie podczas występu było na porządku dziennym.

A jednak w listach do Telewizji Polskiej widzów denerwowało każde puszczanie dymku wprost w kamerę. Palenie papierosów np. przez aktora uznawane było za okaz braku szacunku do milionów telewidzów. Co więcej słusznie zauważono, że skoro można wytrzymać bez papierosa w komunikacji miejskiej, to dlaczego nie można powstrzymać się przez te kilkanaście minut na wizji.

Ostatecznie papierosy raczej wyeliminowano z telewizji (była przecież m.in. paczka na widoku podczas „Panoramy”). Dlatego nie może dziwić obecne oburzenie widzów w związku z paleniem przez Adama Michnika e-papierosa podczas audycji na żywo (choć przecież w podobnych sytuacjach palił nie raz). Podczas gdy jedni są zaskoczeni, że Tomasz Lis w ogóle nie zareagował, inni bronią obu panów brakiem złamania prawa czy jakichkolwiek przepisów (a także możliwymi koleżeńskimi ustaleniami przed emisją).

Bo słowem klucz w tym przypadku jest „e-papieros”, czyli elektroniczny z którym przynajmniej na razie trudno cokolwiek zrobić ze względu na to, że jest względną nowością i brakuje wystarczającej ilości badań o jego wpływie na nasze zdrowie. Tym samym podobnie jak dawno temu myślano o tradycyjnym papierosie wierzymy, że być może ten jest dla człowieka bezpieczny.

A jeśli to jednak o ukrytą reklamę produktu chodziło? W Wielkiej Brytanii od ponad miesiąca można emitować w telewizji spoty zachęcające do zakupu e-papierosów. Ciekawe jest jednak to, że już trzy z nich musiano wycofać po około 200 protestach do naszego odpowiednika KRRiT, bo nawiązywały pośrednio do ich tradycyjnych odpowiedników.

U nas na zachowanie Adama Michnika wpłynęły 4 skargi. Przez co całą audycję przeanalizować musi właśnie Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Jednak raczej nie spodziewajmy się kary na poziomie 20 tysięcy funtów dla bramkarza Arsenalu Wojciecha Szczęsnego, czy nawet 600 euro dla prezentera holenderskiej VPRO (w 2013 roku). Jedak mimo wszystko należy zacząć od ustalenia twardych zasad na temat obecności tytoniu i e-papierosów w polskiej telewizji (nie tylko publicznej). Bo Andrzej Urbański palący fajkę na antenie to ten sam problem, o którym jednak prawie nikt nie mówi.