Edukacja według szwedzkiej telewizji

Jeśli w kraju o tak swobodnych obyczajach jak Szwecja jakiś temat pokazany przez telewizję wywołuje dyskusję to znaczy to, że ktoś naprawdę przesadził. Dokładnie chodzi o materiał programu przeznaczonego dla dzieci (w wieku od 3 do 6 lat).

O co tyle krzyku? O wesołą piosenkę, której głównymi bohaterami są, wyglądające na słodkie i niewinne, intymne części ciała mężczyzny i kobiety. Te zwyczajnie sobie tańczą i wbrew gender posiadają cechy pozwalające rozpoznać płeć (jak kapelusz i rzęsy).

Mimo wszystko dzieło to odniosło spory sukces. Do tej pory szwedzki film obejrzało prawie 4 miliony widzów na Youtube (co ciekawe po interwencji Internautów nie jest on dostępny do docelowej grupy wiekowej dla STV Barnkanalen, a dla osób powyżej 18 roku życia!). A to i tak dopiero trwająca minutę zapowiedź reklamująca właściwą audycję, która jest znacznie dłuższa. Natomiast już teraz wiemy, że piosenka trafi do Spotify i będzie na siebie dalej zarabiać.

Takie uświadamianie najmłodszych od razu zainteresowało internautów na całym świecie. Powstały przeróbki filmu (np. wersja godzinna), materiały pokazujące reakcję dzieci na piosenkę, wreszcie covery (także w wersji na pianino), czy memy (o tym, że naprawdę nie warto żyć na planecie, w której coś takiego pokazuje się młodemu pokoleniu).

A w samej Szwecji? Opinie są sprzeczne! Choć wielu rodzicom tego typu przedstawianie cech płciowych się nie podoba. Nie dość, że film ich zdaniem wielu rzeczy nie wyjaśnia (i trudno go nazwać edukacyjnym) to jeszcze poddają pod wątpliwość to czy jego twórcy przypadkiem nie byli pod wpływem jakiś środków odurzających (gdyż trudno im wyjaśnić, że można było wpaść na tak absurdalny pomysł). W opozycji do tego pozostają komentarze o tym, że nie ma się czego wstydzić, nic co ludzkie nie powinno być obce nawet najmłodszym i ważne jest aby taka kwestia nie była tematem tabu.

Natomiast producenci programu są zgodni. Nie dość, że bronią swoje dzieło to zauważają, że być może skoro o filmie tyle się mówi to spełnił on swój cel i był potrzebny całemu szwedzkiemu społeczeństwu. O ile więc coś dla nas może być dziwne i zbyt postępowe to w Skandynawii znajduje się na porządku dziennym. Wystarczy wspomnieć, że w Norwegii uczono dzieci w pierwszej klasie podstawówki liter na podstawie rysunków z nagimi postaciami. Tylko czy to przypadkiem nie jest już odbieranie najmłodszym ich dzieciństwa?