Biznes disco polo kręci się dalej

Jeśli coś podoba się publice to wszyscy chcą na tym zarobić jak najwięcej. Już nie raz pisałem o powrocie disco polo, ale ostatnio tego nurtu muzyki w najróżniejszych mediach jest jeszcze więcej.

Wystarczyło chociażby to, że TVN zaprosił do swojego porannego programu (tracącego oglądalność) gwiazdę disco polo Tomasza Niecika, by wzbudzić ogromne zainteresowanie. Ludzie piszą teraz o jego dziwnym tańcu i towarzyszącemu mu tancerzowi, prosto z siłowni (który wygina się niewiele gorzej). Całość potwierdza znalezienie się filmu z tego wykonania na pierwszym miejscu wśród najpopularniejszych na polskim Youtube.

Być może popularne stacje ogólnopolskie zdecydują się na coraz szersze korzystanie z nurtu disco-polo. Daje on bowiem więcej korzyści (jeśli chodzi o słupki oglądalności) niż omijanie tematu tej muzyki. A to liczba widowni jest od jakiegoś czasu znacznie ważniejsza niż poziom audycji. Skoro więc mamy gdzieś lukę w ramówce, to czemu nie zapełnić jej „kurą znoszącą złote jajka”.

Dlaczego można tak powiedzieć o disco polo? Wystarczy spojrzeć na oglądalność stacji muzycznych w naszym kraju. Już nie wiem ile miesięcy niepokonane jest Polo Tv. A przecież nurt muzyki tanecznej usłyszymy też na Disco Polo Music (4 miejsce), ITV (6), Power TV (8), czy Tv Disco (9).

W święta poza głównymi stacjami chętnie oglądaliśmy kolędowanie wraz z gwiazdami disco polo. A w Sylwestra dużo osób szalało przy koncercie na Polo Tv. Średnio w ciągu minuty widziało go prawie 330 tysięcy ludzi (dystansując innych muzycznych konkurentów).

Jeśli ktoś myśli, że pójdzie do kina i odpocznie od disco polo to nic bardziej mylnego. Tam bowiem czeka już na premierę (27 lutego) film o tym nurcie muzyki. Na razie natomiast natknąć się można na jego zwiastuny. Warto również dodać, że trwają castingi do kolejnej edycji talent show „Disco star”, a w opozycji do tego mamy rezygnację TVNu z formatu „X-Factor”.

Tym samym biznes kręci się dalej. Tyle, że kiedyś to wszystko naprawdę musi się skończyć. Już teraz tego disco polo jest po prostu za dużo. Być może więc są ludzie, którym zależy na tym przesycie. Bo tylko takie poczucie może przywrócić sytuację z przełomu wieków gdy muzyka ta stała się synonimem obciachu i musiała zniknąć z głównego nurtu i z telewizji.