Amerykańskie seriale są od jakiegoś czasu wzorem do naśladowania dla zagranicznych producentów. Ba sprawiły, że przyznanie się do ich oglądania nie jest obciachem. Są znane na całym świecie bo mają ciekawą i często nieprzewidywalną fabułę oraz grają w nich „prawdziwi” aktorzy (a nie imitujący ich amatorzy). Jest tylko jeden problem ich wyprodukowanie jest drogie.
I tu wracamy do polskiego podwórka. Prawie wszystkie nasze seriale są całkowitym zaprzeczeniem zalet ich amerykańskich odpowiedników (choć tam też przecież są tasiemce). A aż wstyd jest ustawić cokolwiek na równi z paradokumentami. Tutaj możemy mówić o czymś maksymalnie tanim, z osobami które mogły czasem nawet nie przechodzić koło szkoły aktorskiej (a co dopiero w niej być) i głupimi tekstami z zupełnie nic nie wnoszącą fabułą.
Czego więc można wymagać od polskich telewizji? Zmiany podejścia. To znaczy tego, żeby spróbowano stworzyć coś na poziomie, czego nie można było się wstydzić, nie bacząc na budżet. Taki byłby ideał, choć na palcach jednej ręki da się jednak policzyć bardziej wartościowe produkcje (chociażby „Bez Tajemnic”, czy „Pitbull”).
Wydawać by się mogło, że w chwili obecnej najbliżej stworzenia takiej produkcji powinien być Polsat. Stacja miała w ostatnim okresie najlepszą oglądalność (w grupie komercyjnej), co wiązało się ze sporym zarobkiem z reklam. A jednak w najnowszej ramówce nie zobaczymy żadnego nowego serialu!
Wytłumaczenie jest jeszcze dziwniejsze. Nie ma w chwili obecnie na nie pieniędzy. A warto zauważyć, że nakręcane są już „Żony więźniów” i „Powiedz tak” (nie oznacza że muszą one być świetne) jednak na swoją premierę telewizyjną poczekają co najmniej rok (tak jak wcześniej np. „Na krawędzi”). Z seriali pozostaną jedynie kontynuacje produkcji już wcześniej pokazywanych.
Co jednak sprawiło, że na seriale zabrakło pieniędzy? Zasadniczo programy z gwiazdami i talent show. Zamiast na ciekawą fabułę budżet przeznaczono więc na celebrytów, którzy mają skakać do wody, przebierać się i śpiewać oraz tańczyć i oceniać młodych wykonawców i kucharzy. A na to fani wyjątkowych seriali zza oceanu nie dadzą się złapać. Może więc naprawdę potrzebny jest nam Netflix, Amazon, czy podobnego typu przedsięwzięcie które stworzy coś wyjątkowego poza obiegiem telewizyjnym.

