Historia młodego Polaka wykazała niewiedzę mediów

22-letni amator z Polski odebrał sygnał z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Taki temat szybko podchwyciły międzynarodowe media (najbardziej brytyjski „Daily Mail”). Jednak czy naprawdę możemy mówić o czymś nadzwyczajnym?

Otóż nie. Sam bohater miał bowiem więcej szczęścia niż rozumu. Po pierwsze chwali się tym, że sygnał odebrał za pomocą tunera dvb-t (z pasmem SDR, co więcej nie swoim, a pożyczonym od kolegi) i anteną. Nie ma w tym nic dziwnego, bo w taki sposób takie sygnały się odbiera (mógł nawet postarać się o stworzenie własnej anteny w kilka minut).

Po drugie opowiada o wyszukaniu częstotliwości (warto dodać od siebie 145.800 MHz w modzie PD180) i nasłuchiwaniu. Nie mówi natomiast o tym, że szukał w Internecie informacji o tym kiedy nad Polską przelatuje Międzynarodowa Stacja Kosmiczna, czyli albo miał bardzo dużo szczęścia, albo nie opowiedział wszystkiego (w końcu żeby dojść do obrazków z przerw rozmów i darmowego MMSTV musiał korzystać z Google). Loty były np. 18 i 20 grudnia zeszłego roku, a te ze zdjęciami poświęconymi Jurijowi Gagarinowi (o których wspomina) w Sylwestra i Nowy Rok (przykładowo tu znajdują się przeloty nad Warszawą, można wpisać też swoja miejscowość, choć należy pamiętać że przelot nie oznacza, że tego dnia cokolwiek będzie emitowane).

No i po trzecie kwestia braku wiedzy. Tunery na chipsecie RTL2832U mają bardzo duże możliwości. Wykorzystać je można także m.in. do śledzenia aktywności samolotów, słuchania stacji radiowych na falach krótkich, czy odbierania map pogodowych. A koszt absolutnie znikomy. Nie wiem po co było tuner pożyczać skoro nowy można kupić od 40zł, a jeśli sprowadzimy go bezpośrednio z Chin cena spadnie o co najmniej połowę (stąd np. pośrednicy na serwisach aukcyjnych).

Media jak zwykle szukają sensacji. Problem jest jednak wtedy gdy opisują coś co dla tysięcy hobbystów (lub posiadających wiedzę techniczną) nią nie jest. Wystarczyło bowiem sprawdzić dokładnie daną informację i porozmawiać z ekspertami w danej dziedzinie (ja uczciwie powiem, że nim nie jestem), a nie amatorami. Gdyż zwyczajny odbiór sygnału zaczęto nagle porównywać do niesamowitego odkrycia. Pozostaje więc ochłonąć, spokojnie poczekać na kolejne emisje z ISS pod koniec lutego i poczytać więcej o ARISS HAM TV.