Telewizja Polska w sprawozdaniu za ostatni rok pisze o tym, że na rynku telewizyjnym jest dyskryminowana. Wszystko ze względu na brak możliwości emisji reklam w trakcie programów (i wiążący się z nimi zarobek) oraz abonament radiowo-telewizyjny, który opłaca obecnie jedynie 7,4% gospodarstw domowych w kraju (przez co abonament to tylko 29% przychodów TVP). Jednak czy to naprawdę dyskryminacja?
Jeśli weźmiemy pod uwagę zeszły rok TVP zarobiła o 4,4% więcej z reklam i sponsoringu (dokładnie było to 902 miliony złotych). Wszystko dzięki obecności w ramówce dwóch wielkich wydarzeń sportowych (Igrzysk Olimpijskich w Soczi i Mistrzostw Świata w piłce nożnej w Brazylii). Jednak kwota ta nie jest tak imponująca jeśli popatrzymy, że jeszcze w 2008 roku z tego samego tytułu budżet Telewizji Polskiej zasiliło 1,375 mld złotych, a jeszcze w 2011 na reklamach i sponsoringu zarabiano spokojnie ponad miliard. Problem powstał zapewne ze względu na lekki kryzys w branży reklamowej, ale z tym radzić muszą sobie wszyscy nadawcy.
Skoro więc Telewizja Polska nie może uczciwie walczyć z nadawcami komercyjnymi (przerywając audycje reklamami) postanowiono poszukać innej drogi. Dlatego najnowszy cennik reklam na kwiecień jest aż o 27% tańszy niż rok temu. Uczciwa cena ma sprawić, że reklamodawcy chętniej skorzystają z oferty TVP (zresztą obniżkę cen rozpoczęto już od początku roku). Najdroższa jest przerwa reklamowa między „Wiadomościami”, a „Sportem” (57,1 tysiąca) i przed „Wiadomościami” (56 tysięcy to spadek o ponad 23 tysiące złotych za 30sekundowy spot) w niedzielę. Najdroższa reklama przed serialem „Ranczo” kosztuje 43,9 tysiąca (jeszcze rok temu 67,9 tys). Nie inaczej jest w przypadku programów publicystycznych („Tomasz Lis na żywo” przecena z 44,1 tysiąca złotych do 30,2 tys i „Magazyn Ekspresu Reporterów” obniżka z 47,8 tys do 33,9 tys zł).
Z abonamentem też nie było aż tak źle. Pomimo, że płaci go tak mała ilość gospodarstw domowych to ze względu na lepszą kontrolę zaległości, Telewizja Polska otrzymała 444 miliony złotych. To wzrost w porównaniu z poprzednim rokiem aż o 57,4 procent. Dlatego mówiąc o dyskryminacji władze TVP mają na myśli chyba to, że z reklam emitowanych w trakcie programów zarobiliby więcej niż z abonamentu (bo przecież z jego powodu dyskryminowane są stacje komercyjne, które nie dostają z tego tytułu ani grosza). Telewizja Polska nadal jest za wprowadzeniem obowiązkowej opłaty audiowizualnej, która nawet przy niższych stawkach za jedno gospodarstwo domowe pozwoliła by zwiększyć budżet prawdopodobnie do ponad 2 mld złotych. Jednak czy to oznacza, że po wprowadzeniu obowiązkowej opłaty reklamy w ogóle znikną z TVP? Nie, bo możliwe jest to zdaniem władz telewizji publicznej tylko wtedy gdy opłata miesięczna wyniesie więcej niż proponowane 10zł, a wtedy poszkodowani będą już tylko widzowie.
