Powiedzmy sobie szczerze ostatnie dwa lata w telewizji to pasmo sukcesów różnego rodzaju programów matrymonialnych. Rekordy oglądalności wciąż bije kolejna seria „Rolnik szuka żony” w TVP1, swój czas miał „Kto poślubi mojego syna” w TVN, a do tego trafiła nam się masa audycji randkowych (czy to na plaży, czy to w bieliźnie, czy też nago).
Zresztą trwający już w telewizji sezon jesienny nadal miał podejmować ten temat chociażby przy okazji „Ślubu od pierwszego wejrzenia”, w którym to m.in. psycholodzy dopasowują partnerów, którzy po raz pierwszy spotkają się na ślubnym kobiercu. Kontrowersyjnie? Owszem i jeszcze być może z dewaluacją instytucji małżeństwa.
Jedna ze stacji chce jednak w tym momencie pójść pod prąd. Na przekór tak popularnych programów zajmujących się swataniem, postanowiła przedstawić negatywne skutki małżeństwa i stworzyć z tego show, który poprowadzi znany dziennikarz Piotr Najsztub.
Mowa o Zoom TV, czyli stacji powstającej przy wspólnym udziale Onetu, Kino Polska TV i PIKE (Polska Izba Komunikacji Elektronicznej zrzeszająca operatorów i nadawców kablowych), która pojawić się ma bezpłatnie na ósmym multipleksie naziemnej telewizji cyfrowej. Natomiast omawiany program ma mieć tytuł „Miło/ść”.
Na razie wiemy tylko to co o programie sam Piotr Najsztub powiedział Presserwisowi. Na początku każdego odcinka dziennikarz ma wybierać się z kamerą do urzędu stanu cywilnego, by porozmawiać z osobami, które w kolejce czekają na swój ślub. Prowadzący postara się wtedy m.in. przedstawić uczestnikom negatywne skutki małżeństwa, czyli w praktyce odwieźć ich od już podjętej decyzji.
Druga część programu to już wywiad na temat związków małżeńskich ze znaną kobietą, a trzecia kwestionariusz z dodatkowymi pytaniami (część z nich powtarzać się będzie dla każdego z gości). Całość na antenie pojawi się już w październiku, czyli wraz ze startem całej stacji Zoom TV.
Myślę, że podjęcie tematu w taki sposób może być w obecnych czasach naprawdę ciekawe. Pozostaje więc poczekać na start programu „Miło/ść” i zobaczyć czy nie zawiedzie pokładanych w nim nadziei. Oby przekonał niektórych uczestniczących w matrymonialnych reality show, że małżeństwo to często nie zabawa, a coś znacznie ważniejszego.

