Dzisiaj tekst bardziej żartobliwy, ale to dlatego że temat naprawdę ciekawy. Przeważnie znamy zasady według, których nasze konto na jakimś portalu społecznościowym może być zamknięte lub zawieszone. Nie jesteśmy więc na tyle głupi, by wrzucać pornografię, obrażać kogoś, przeklinać i tym podobne. Tyle, że czasem nie ma wyjścia.
Pewien Japończyk miał dosyć komara. Zamieścił więc na Twitterze jego zdjęcie wraz z tekstem „Ty draniu! Kiedy w końcu się odczepisz i przestaniesz mnie męczyć, gdy chcę zrelaksować się i pooglądać TV? Giń!”.
Przyznacie, że to z dość sugestywną fotografią martwego komara może wydać się na tyle agresywne, by zawiesić konto Japończyka? No nie. Sytuacja jedna z wielu. Człowiek nie życzy śmierci komuś drugiemu, tylko owadowi, który przyznacie rację, że jest mocno uciążliwy.
Niestety prawdopodobnie algorytm komputerowy, a nie człowiek zdecydował, że taki wpis łamie regulamin Twittera i od razu zareagował blokadą konta. Na nic więc tłumaczenia, rozmowy i dowody. Japończyk ma problem i jedynie zgłosił reklamację na takie działanie portalu społecznościowego.
Reklamacja jak reklamacja. Jej rozpatrzenie przecież zawsze trochę trwa. Jednak warto zwrócić uwagę na naprawdę ciekawy precedens. Przecież jeśli więcej osób zaczęłoby narzekać na portalach społecznościowych na pszczoły, osy, komary i co tam jeszcze, i grozić im śmiercią, prawdopodobnie cały Internet szybko by się przerzedził. Zostaliby jednie słuszni, uczciwi użytkownicy, którzy nie mają z niczym problemu i chcą tylko chwalić się w nim swoimi osiągnięciami. A komara nie żal. Po prostu o jednego mniej, również na Twitterze.

